Wchodzę do bloglines, czytam nowości ściągnięte via rss. I czytam na nowym blogu "bez jaj", prowadzonym kolektywnie przez znane polskie feministki, treść zupełnie nieadekwatną do proponowanej wcześniej zawartości. Nie wiem, czy to żart, czy też haker "Zdzisław N." rzeczywiśćie w imię Boga i Narodu włamał się na blog feministek. A może same feministki spreparowały atak, chcąc zyskać rozgłos. Gdyby jednak atak okazał się prawdziwy, dochodzimy do nowego etapu politycznych sporów. Nie trzeba bić dziennikarzy/ blogerów na ulicach. Nie trzeba napadać na redakcje czasopism. Wystarczy włamać się na serwer i na blogu przeciwnika opublikować swój manifest. Informacyjny terroryzm trwa.
O ile zupełnie niedawno pisałem o konieczności informacyjnego działania na wzór grup terrorystycznych, to znaczy publikowania informacji w rozproszonej sieci źródeł, których nie sposób zlikwidować, to tego typu działań nie popieram. Chociaż na pewno dodają one nieco kolorytu politycznemu sporowi i dowodzą jednego, że w dobie technologii cyfrowych nie wystarczy umieć publikować, trzeba również umieć się zabezpieczyć przed niechcianymi atakami. Swoją drogą, "Haker Zdzisław" ciekawie, a chyba na złość, interpretuje brak umiejętności zabezpieczenia bloga faktem... że są kobietami właśnie. Dosłownie (biało) czerwona płachta na byka (a może raczej krowę).
O ile zupełnie niedawno pisałem o konieczności informacyjnego działania na wzór grup terrorystycznych, to znaczy publikowania informacji w rozproszonej sieci źródeł, których nie sposób zlikwidować, to tego typu działań nie popieram. Chociaż na pewno dodają one nieco kolorytu politycznemu sporowi i dowodzą jednego, że w dobie technologii cyfrowych nie wystarczy umieć publikować, trzeba również umieć się zabezpieczyć przed niechcianymi atakami. Swoją drogą, "Haker Zdzisław" ciekawie, a chyba na złość, interpretuje brak umiejętności zabezpieczenia bloga faktem... że są kobietami właśnie. Dosłownie (biało) czerwona płachta na byka (a może raczej krowę).
Tag: wojna

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.
To było poniekąd do przewidzenia, bo spory od zarania dziejów nie raz toczono w mało wyrafinowany i mało estetyczny sposob.
OdpowiedzUsuńW tym przypadku, gdyby doszło do włamania na stronę, byłoby to fatalnie, choć z drugiej strony i z dalszej perspektywy? Kto wie, co przyniesie rozgłos, jeśli go dobrze spożytkować?
Im dłużej o włamaniu myślę, tym bardziej wydaje mi się, że to prowokacja autorek. Nie zaprotestowały przeciwko włamaniu, jedynie jedna napisała "posuń się Pan", a chodziło jej o zrobienie miejsca na inne treści. Jakoś mało wiarygodnie zapewniały również o prawdziwości włamania.
OdpowiedzUsuńI jeśli włamania nie było, preparowanie podobnych działań uważam za gorsze od rzeczywistego włamania. Nie tylko dlatego, że się nas oszukuje, ale również dlatego, że stwarza się bardzo stereotypowy obraz przeciwnika- narodowo katolickiego idioty, który jak z klapami na oczach, ślepo recytuje słowa jakiegoś kardynała. Walka na argumenty, dyskusja- tak, ale kłamliwe ośmieszanie- nie. Mam nadzieję, że Panie nie posunęły się do głupiego chwytu poniżej pasa.