tag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-24633884323014939912008-01-21T11:03:00.000+01:002008-01-21T11:03:00.000+01:002008-01-21T11:03:00.000+01:00Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy szkoła śre...Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy szkoła średnia powinna się kończyć poważnym egzaminem. W czasach starej matury było to jeszcze sensowne- egzamin, przynajmniej z języka polskiego, był rzeczywiście pewnym zwieńczeniem nauki- maturzysta musiał napisać sporą pracę w oparciu o zdobytą wiedzę, przeczytane lektury i własne przemyślenia. Ocena odbywała się lokalnie, była więc po części wynikiem pracy na maturze, ale i zwieńczeniem pracy podczas kilku lat szkoły (polonista raczej nie miał problemów z rozpoznaniem pisma i stylu swoich uczniów).<BR/><BR/>Obecnie matura jest dziwolągiem. Podobno jest sprawiedliwa, bo mamy zewnętrzne komisje, ujednolicenie egzaminu i do tego punkty liczą się często przy rekrutacji na uczelnie wyższe. Pod pozorem sprawiedliwości mamy zidiocenie egzaminu. Bo żeby egzamin był sprawiedliwy, musi zostać sprowadzony do pytań, na które można udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Mamy ograniczony wybór, zautomatyzowanie, umaszynowienie egzaminu, który w dodatku nie jest już zwieńczeniem szkoły średniej, ale egzaminem na studia.<BR/><BR/>Nie uważam, żeby było nam trzeba egzaminów, które wyrównują poprzeczkę, wprowadzają jeden standard. Bo o ile pozwala to porównywać uczniów z różnych części kraju, to trzeba pamiętać, że porównanie dotyczy jedynie odtwórczej wiedzy, umiejętności udzielenia krótkiej wypowiedzi itp. Porównanie w tym przypadku oznacza również zrównywanie- przycina się twórcze jednostki do sztywnego schematu. W dodatku uczenie pod egzamin zabija uczniowską kreatywność i sięganie poza maturalne wymagania. Bo jeśli matura jest wyścigiem na studia, wszelkie twórcze dążenia odkłada się "na potem"...GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.com