tag:blogger.com,1999:blog-69141072008-05-11T15:57:05.842+02:00HIPERbLOGGDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comBlogger171125tag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-77344185641020612432008-04-14T11:42:00.007+02:002008-04-14T12:09:44.456+02:00!reVOLT- numer -1<div style="text-align: justify;">Chcecie bajki? Oto bajka. HIPERbLOG przymiera, może zatem warto zmienić formułę. W ramach eksperymentów nowość- oddaję w Wasze ręce pierwszy, chociaż na razie ujemny, numer "!reVOLTa". Dążymy do numeru zerowego.<br /></div><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/SAMoItsFAdI/AAAAAAAAAZ8/dYE3P_hYS6A/s1600-h/capture1.jpg"><img style="cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/SAMoItsFAdI/AAAAAAAAAZ8/dYE3P_hYS6A/s400/capture1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189035325829480914" border="0" /></a> <a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/SAMtTtsFAfI/AAAAAAAAAaM/mtQjWDj4eek/s1600-h/capture3.jpg"><img style="cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/SAMtTtsFAfI/AAAAAAAAAaM/mtQjWDj4eek/s400/capture3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189041012366180850" border="0" /></a><br /><br /><div style="text-align: justify;">Jeśli chcecie poczytać, po co nowe pismo, co gazeta ma wspólnego z blipem i dlaczego lektury strike back, z panią Hall na czele, do tego nie boicie się odkopanych artykułów o uzależnieniu od sieci, chcecie przeczytać pierwszy odcinek paraportażu o wiejskim życiu, a na koniec obejrzeć graff(oman)iti, zapraszam.<br /></div><br /><a href="http://www.absg.strony.univ.gda.pl/revolt/revoltminusjeden.pdf">ściągnij !reVOLT</a><br /><br /><br /><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-62097590056035149852008-02-11T10:18:00.000+01:002008-02-11T10:26:06.061+01:00"Kultura Popularna" 1/08<!--Creative Commons License--><div style="text-align: justify;">Gorąco zachęcam do lektury <a href="http://www.swps.edu.pl/new_www/kulturapopularna/aktualny_1098254914/spis_1098275161.html.html">nowego numeru</a> "Kultury Popularnej". W numerze m.in. mój tekst "Kultura popularna + niepopularna szkoła = (popularna) edukacja 2.0?". Jeśli ktoś przeczyta i zechce podzielić się krytycznymi uwagami, będę wdzięczny.<br /><br />Numer poświęcony "kulturze 2.0", można znaleźć tam refleksje na temat tego, czy k20 w ogóle istnieje, a jeśli tak, cóż to takiego. Sporo miejsca poświęcono także Benklerowi i jego refleksjom.<br /><br />Jak widać, HIPERbLOG przymiera i w związku z tym, że prowadzę obecnie badania terenowe do mojej pracy doktorskiej, pewnie poprzymiera jeszcze trochę. Codzienne notowanie z terenu jest strasznie angażujące, a do tego trzeba jeszcze aktywnie, niejawnie prowadzić obserwację...<br /></div><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-13439252354830139352008-01-14T09:59:00.000+01:002008-01-14T12:02:04.986+01:00trzeba nam... inżynierów<a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/R4sxveG98BI/AAAAAAAAAHc/ak9JnDRr3M8/s1600-h/TF2_Screen02.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/R4sxveG98BI/AAAAAAAAAHc/ak9JnDRr3M8/s400/TF2_Screen02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155268890061565970" border="0" /></a>Testowo wersja dźwiękowa <a href="http://www.archive.org/details/HiperblogPodcast112008">(hiperblog podcast 1(1)/2008)</a>:<br /><br /><embed src="http://www.odeo.com/flash/audio_player_standard_gray.swf" quality="high" allowscriptaccess="always" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash" flashvars="valid_sample_rate=true&external_url=http://www.archive.org/download/HiperblogPodcast112008/podcast1.mp3" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" height="52" width="300"></embed><br /><br /><!--Creative Commons License--><div style="text-align: justify;">Obejrzałem poranny wywiad w "jedynce" z panią minister edukacji. Wartościowej treści w dyskusji niewiele, ale do tego już przywykłem i bełkot nadają nieustannie wszystkie gadające stacje telewizyjne. Ale bełkotliwy wywiad z minister edukacji dziwi. I wśród masy nieistotnych pytań i nieistotnych odpowiedzi, bo ile można słuchać, czy będą podwyżki i ileż można słuchać wykrętów, jakby minister nie mogła powiedzieć wprost. Ale taki już widać los polityków, grać, mówić półprawdy, nie mówić niczego a potem i tak się wypierać...<br /></div><div style="text-align: justify;"><br />Nie miałem jednak pisać o politykach w ogóle, ale w szczególności. Pani minister powiedziała właściwie tylko o jednej istotnej sprawie- o maturze. Ucieszyło mnie, że nareszcie zaczniemy podchodzić do licealistów i innych uczniów szkół maturalnych jak do ludzi, a nie podludzi ubranych w mundurki (tu już się rozpędziłem, bo licealiści mundurowani nie są, choć w pewnym technikum kiedyś co ranek musiałem zakładać piękny zielony mundur...). Otóż zasada będzie taka- do jakiej szkoły wejdziesz, taką skończysz. Co oznacza, że uczniowie będą mieli taką maturę, jaka obowiązywała w momencie rozpoczęcia przez nich średniej edukacji i nie można tych warunków zmieniać. A przypominam sobie, kiedy w drugiej klasie liceum straszono mnie, że będę pisał obowiązkową maturę z matematyki. Mnie się udało, ale dwa lata młodsi koledzy, zdziwili się w drugiej klasie, dowiadując o obowiązkowej matematyce, którą i tak w kolejnych latach (do "nowej matury") wycofano, bo byli eksperymentalnym rocznikiem nowej matury. Teraz na ten eksperyment, przynajmniej w uczelnianych komisjach rekrutacyjnych, a zdarzyło mi się raz być sekretarzem jednej z nich, mówi się "nowa matura 2002".<br /><br />Nie wszystkie jednak niebełkotliwe wypowiedzi pani minister cieszą. Co prawda nie będzie zmian zaskakujących uczniów, ale modyfikacje będą. Na razie są plany reformy matury w taki sposób, by była zunifikowana, bez wersji podstawowych i rozszerzonych, bez wielu przedmiotów do wyboru, żeby poziom był rzeczywiście porównywalny i żeby uczelnie mogły spokojnie zestawić kandydatów. Matematyka będzie obowiązkowa, ponieważ pani minister uważa, że największym problemem polskiej edukacji jest niechęć do studiów inżynierskich. Trzeba nam zatem... inżynierów, a powszechnie wiadomo, że tylko obowiązkowa matura z matematyki zachęci do inżynierskich studiów. Pani minister wie, bo z wykształcenia jest nauczycielem matematyki. Komentarze wykładowców politechnik, jakoby to poziom nauczania matematyki na długo przed szkołą średnią i przez cały okres jej trwania, powodował ogromny odsiew na studiach inżynierskich, nie robią na pani minister żadnego wrażenia.<br /><br />Trzeba nam inżynierów, jednolitej matury. Niech przyszli poloniści poczują chęć zostania budowniczymi mostów, bo może rzeczywiście stracą nieco czasu na lekturę i studiowanie gramatyki oraz uczenie się języków obcych, a kto wie, czy niektórzy nie zasilą liczby studentów politechniki pierwszego roku, którzy odpadają po pierwszym semestrze, ale może z niektórych inżynierów zrobić da się.<br /><br />I chociaż uważam, że szanse rozwojowe polskich nauk ścisłych są dość marne, ze względu na poziom kształcenia w szkołach i finansowanie nauki, a nie ze względu na nieubieganie się o politechniczne studia, to obawiam się, że przymusowa technicyzacja nie ma najmniejszego sensu. Mówię to jako były uczeń, który przez pierwsze dwa lata licealnej matematyki był uczniem dobrym i pojętnym, wolałem jednak zgłębianie losów Józefa K. niż kreślenie sinusoidy na maturalnym egzaminie. Wszechstronna edukacja byłaby wspaniała i wzorem renesansowego mózgu jest dla mnie Stanisław Lem, ale w postrenesansie mamy już za dużo informacji i zbyt kiepskich twórców systemu oświaty (o dużej liczbie kiepskich belfrów, błędnie nazywanych pedagogami, nie wspomnę), żeby nam się udało taśmowo Lemów produkować.<br /><br />I raczej widzę przymusową matematykę na maturze, jak przymusowe szkolne wykopki, o których opowiadała mi mama, które wcale nie spowodowały, że została studentką Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, niż jako receptę na odbudowę inteligentnej, mądrej Polski...<br /><br />zrzut ekranu z gry "Team Fortress 2" skopiowany z: http://www.linuxcrypt.net/?p=53<br /></div><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-42730270358928325542007-12-03T10:15:00.001+01:002007-12-03T10:39:43.846+01:00szkoła...<div style="text-align: justify;">Ostatnio mam okazję co jakiś czas prowadzić zajęcia ze studentami w budynkach szkół średnich. Nie są to uniwersyteckie zajęcia wyjściowe, prowadzone są poza moją macierzystą uczelnią w klasach wynajmowanych na sale wykładowe. Jakiś czas temu, po kilku zajęciach przeprowadzonych w pracowni języka polskiego, przyszło mi do głowy, żeby zbadać, jak wyglądają, np. w Gdańsku, a może w całym Województwie Pomorskim pracownie konkretnych przedmiotów. Pewnie nie wezmę byka za rogi, bo ilość materiału byłaby ogromna, ale kto wie, czy nie zajmę się mniejszą miejscowością lub nie zdecyduję na przyjrzenie klasom polskiego lub historii w części gdańskich szkół (pomijam na razie dostępność do materii badawczej). Nie marzy mi się uczestniczenie w lekcjach, chciałbym jedynie przyjrzeć się układowi sprzętów, wystrojowi klasy, krótko mówiąc, architekturze wnętrza i zastanowić, jakie jawne bądź ukryte komunikaty można odczytać z wizualnej powierzchowności sal szkolnych (temat wielokrotnie poruszany przez analityków <span style="font-style: italic;">hidden curriculum</span>, ale wart rozważania nieustannie). Myślałem o przygotowaniu dokumentacji zdjęciowej i następnie zanalizowaniu materiału, którego częścią być może byłyby wywiady z nauczycielami- opiekunami klas, uczącymi w swoich salach. A może nawet przeprowadzenie wywiadów z dyrektorami placówek i zebranie danych dotyczących ich światopoglądu, sytuacji finansowej szkoły itp. itd. Oczywiście, nie traktujcie powyższych wynurzeń jako planu badań, bo metodologia powyższego leży, a jedynie rzucam hasła. Pomysły nieco kierują w stronę badań ilościowych więc może poprzestanę na jednej szkole i dogłębnym przyjrzeniu się rzeczywistości szkolnej architektury wystroju, sprzętów, ścieżek uczniowskich i szkolnego czasu. Zainspirowały mnie zdjęcia z badań <a href="http://housingcultures.110mb.com/_____po_tej_stronie_komputera.html">TGI portrait</a>, które widziałem w jednym z numerów “Kultury Popularnej”, gdzie można było zobaczyć jak wyglądają w różnych mieszkaniach stanowiska z komputerem i monitorem.<br /><br /></div><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;">Zupełnie niedawno zrobiłem nawet kilka zdjęć jednej z klas. Ale wymagają bliższego przyjrzenia się więc o tym napiszę może jutro.</p><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"><br /></p><div style="text-align: justify;"> </div><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;">W tej chwili siedzę w klasie na ostatnim piętrze starego budynku jednego z gdańskich liceów i czekam na pojawienie się studentów. Za oknem ciemno, pora wieczorna i zaczynam przypominać sobie własną szkołę, którą kiedyś spróbowałem nawet <a title="opisać pobieżnie w opowiadaniu" href="http://www.portalliteracki.pl/artykul,29972.html" id="n7zd">opisać pobieżnie w opowiadaniu</a>, przychodzą mi również do głowy opowiadania Schulza i obrazy chwil przeżytych w lekcyjnych salach. A niemało, bo kilkanaście lat spędziłem w klasach o identycznym układzie ławek i tak samo zorganizowanej hierarchii, gdzie nawet sprzęty milcząco porządkowały szkolną rzeczywistość. Pamiętam, że zawsze marzyłem, żeby zasiąść przy biurku na podwyższeniu katedry i zarządzać klasą, ale robić to tak, żeby jednocześnie zmieniać parszywą rzeczywistość. Chciałem przewrócić do góry nogami otaczający szkolny świat.</p><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/R1PJTxTsjcI/AAAAAAAAAHM/8x2I--thYT8/s1600-R/viii_lo.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_vEkLs0dCuOg/R1PJTxTsjcI/AAAAAAAAAHM/Cahp_POy5Lg/s400/viii_lo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139672941250514370" border="0" /></a></p><div style="text-align: justify;"> </div><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;">I siedzę teraz na podwyższeniu, za dużym odrapanym biurkiem, w pracowni języka rosyjskiego, wśród map Rosji, plansz z alfabetem i zdjęć Federacji. Spogląda na mnie Puszkin wraz z Tołstojem i innymi literatami Rosyjskimi, wiszą dziwnie nad samowarem, który pamięta jeszcze lata "wielkiej przyjaźni". Wszystko przybrane marnym kwieciem i pożółkłymi księgami zapisanymi grażdanką, które kruszą się na półkach starych regałów.</p><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"><br /></p><div style="text-align: justify;"> </div><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;">I jednocześnie nienawidzę szkolnych sal, gdzie spędziłem dzieciństwo i kawał młodości, a zarazem uwielbiam je. Bo pomimo wielu przykrości, jakich w szkole doznałem, pomimo prób dopasowania mnie do określonego pedagogicznego wzorca (chociaż teraz mam wątpliwości, czy nauczyciele rozumieli, skąd ów wzorzec się wywodzi), traktuję szkołę jako miejsce bezpieczne. Może wynika to z mojego kontaktu ze szkołą na stopie typowej dla ucznia, ale jednocześnie ucznia uczestniczącego w wielu pozalekcyjnych zajęciach, kołach zainteresowań. A podczas takich spotkań szkoła gubiła swoją gębę pruskiego kaprala i nabierała cech miejsca, gdzie rozwija się zainteresowania, spotyka ze znajomymi o wspólnym hobby, a od czasu do czasu uczestniczy np. w pozaszkolnych imprezach i dyskotekach. Jest zatem szkoła, jako budynek, ale jako instytucja, czymś co można odbierać skrajnie różnorodnie. Dlatego często, gdy zastanawiam się nad społeczną funkcją szkoły, pomimo moich idealistycznych antypedagogicznych poglądów, chcę by istniała. Wolę ją reformować niż samemu dać się zreformować ludziom pozbawionym dostępu do minimalnego chociaż oświecenia i poznania świata. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że gdyby szkoły nie było, wszyscy chętnie uczyliby się np. w sieci i poziom intelektualny Rodaków na tym by nie stracił. Wizja odszkolnionego społeczeństwa Illicha jest tak samo niemożliwa do spełnienia, jak wizja antypedagogicznej szczęśliwości i samodzielnego decydowania o przerabianym materiale, chodzeniu do szkoły i w ogóle o wszystkim z zachowaniem odpowiedzialności za siebie, co kreśli w swoich pracach np. Schoenebeck. Trudno mi jednak również uwierzyć, jak pisze m.in. Szkudlarek powołując się też na Giroux, że szkoła jest jeszcze miejscem spotkania ludzi z różnych grup społecznych, czymś w rodzaju miniatury społeczeństwa, gdzie negocjuje się sensy. Negocjacji nie ma. Jest zamordyzm pruskiego kaprala, który może i przebrał się we współczesne ciuszki i zamiast dyscypliny i linijki zostawiających czerwone ślady na pośladkach lub dłoniach, używa bardziej wysublimowanych metod psychologicznych, ale wciąż jest to pruski dryl. Jest też coraz wyraźniejszy podział na szkoły lepsze i gorsze, społeczne, prywatne i publiczne i na dobrą sprawę publiczna edukacja, jeśli świetna, to i tak ograniczona do grona spadkobierów dużego kapitału kulturowego (przy okazji Damian- dzięki za informacje o przedszkolu i nieformalnym doborze dzieci na podstawie "pochodzenia"- wykonywanej pracy i statusu rodziców, to porażające).</p><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"><br /></p><div style="text-align: justify;"> </div><p style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;">Kończę ten wpis, bo ani nie mam pomysłu na szkołę, ani tym bardziej na świat bez niej. Może ze szkołą jest jak z demokracją. A słynny cytat Churchilla mógłby brzmieć tak: "Stwierdzono, że szkoła jest najgorszą formą edukacji, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu". Ale może jesienna pogoda tej zimy sprawia, że niebezpiecznie uciekam w konserwatywne meandry rozważań. Chociaż, kto wie, czy nie udałoby się połączyć klasycznych "pedagogicznych ogórków konserwowych" z wyszukanymi potrawami edukacyjnych eksperymentów. Ciekaw jestem, czy <a href="http://www.nastyku.blogspot.com/">Piotr</a> skonstruował już swoją pedagogiczną wizję niewielkiej szkoły. Jeśli to czytasz Piotrze, daj sygnał. Pedagodzy, zwłaszcza ci zbuntowani i poszukujący powinni się od czasu do czasu wzajemnie upewniać, że nie oszaleli...<br /></p><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-89907479311036718862007-11-23T22:21:00.000+01:002008-01-14T11:55:13.732+01:00"Edukacja przyszłości?(...)" mp3 z "Warszawskiej Edukacji 2.0"<!--Creative Commons License--><div style="text-align: justify;">Poniżej, korzystając z odtwarzacza, możecie wysłuchać mojego wystąpienia "Edukacja przyszłości? Świadomość, aktywność, wymiana, współpraca". Nagrania dokonano podczas konferencji "Warszawska Edukacja 2.0" szesnastego października 2007 roku. Do wystąpienia dołączony jest komentarz/ podsumowanie Edwina Bendyka.<br /><br />Jakość nie jest najlepsza, a mój sposób mówienia, o czym się przekonacie, pozostawia wiele do życzenia (czemu tak jest- wyjaśniam w nagraniu). Niebawem postaram się połączyć dźwięk z pokazem slajdów, info pojawi się w HIPERbLOGu.<br /></div><br /><embed src="http://www.odeo.com/flash/audio_player_standard_gray.swf" quality="high" allowscriptaccess="always" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash" flashvars="valid_sample_rate=true&external_url=http://www.pedgds.strony.univ.gda.pl/stunza.mp3" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" height="52" width="300"></embed><br /><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-13439485721726933852007-11-01T11:48:00.000+01:002007-11-01T11:55:40.097+01:00przeproś Prezydenta!<!--Creative Commons License--><div style="text-align: justify;">Zawsze lubiłem, jak artyści prowokują. Podobała mi się akcja kaczynskimamalegofiutka.org , choc to bylo zrozumiale tylko dla ograniczonej liczby spoleczenstwa (tu pozwolę sobie zacytować Świetlickiego:<br /><br /><span style="font-style: italic;">Spałem źle. Ona spała źle. Pełne porozumienie.</span><br /><span style="font-style: italic;">Spało nam się źle. W tym kraju..</span><br /><span style="font-style: italic;">..w którym wciąż więcej, więcej palantów nosi przy sobie broń.</span><br /><span style="font-style: italic;">Zażartowałem sobie, że są to dla nich namiastki penisów</span><br /><span style="font-style: italic;">..choć chodzi o coś groźniejszego. </span><br /><br />a podobno obecny jeszcze premier spacerował niegdyś z małym pistolecikiem).<br /><br />Podoba mi się również akcja <a href="http://www.przeprosprezydenta.pl/">"Przeproś Prezydenta"</a>. Myślę podobnie jak inicjatorzy akcji- to w interesie całego społeczeństwa. I jak piszą w wyjaśnieniu <span style="font-style: italic; font-weight: bold;">"Może wspólnymi siłami przeprosimy go tak, że już bardziej przeposić się nie da".</span><br /></div><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-20041306794794650402007-10-29T22:04:00.000+01:002007-10-29T22:18:41.542+01:00lekarz ostatniego kontaktu<!--Creative Commons License--><div style="text-align: justify;">No i dopadło mnie. Jesienne chorubsko. Piszę to "ledwo patrząc na oczy", ale jak nie napiszę teraz, to nie napiszę wcale. Po cichu cieszę się, że są reklamy leków w telewizji, bo przynajmniej któryś podświadomie polubiłem i nie miałem problemu z wyborem grypo-ułatwiaczy w aptece.<br /><br />Byłem też u lekarza. Pozdrawiam Piotra, który z Danii napisał o darmowej opiece zdrowotnej (nie wspomnę o darmowych studiach bez planu zmiany na płatne). Piotrze, u nas warunki znasz więc lepiej nie wracaj, cokolwiek platforma mówi o gospodarczym cudzie itp.<br /><br />Jak wspomniałem, udałem się do lekarza. Ale już kiedy tam jechałem, wiedziałem, że nie będzie lekko. Nie odczekałem przecież w porannych ciemnościach i zimnie godzinki pomiędzy godziną szóstą a siódmą z gromadką emerytów. Nie zarejestrowałem się również tydzień wcześniej, głupi, jak mogłem nie przewidzieć choroby. Zapytałem jednak w rejestracji, czy mogę zarejestrować się na jutro, bo czuję się fatalnie i potrzebuję pomocy lekarskiej. Jaśnie pani z recepcji poinformowała mnie, że wcześniejsza rejestracja, a jakże, jest możliwa (przypominam, że dzisiaj poniedziałek) i zaproponowała mi wizytę... już w listopadzie, a dokładniej JUŻ! w poniedziałek. Kiedy próbowałem dyskutować ze sposobem rejestracji i sensownością zapisów na kolejny miesiąc do lekarza pierwszego kontaktu (ostatnio mam wrażenie, że niedługo zmieni nazwę na lekarza kontaktu ostatniego), miła pani poinformowała mnie, że limit pięciu wcześniejszych rejestracji na następny dzień został już wyczerpany.<br /><br />Gdyby nie upartość L. i moja symulacja wysokiej gorączki, pielęgniarka nei zadzwoniłaby do pani doktor i nie uzyskałbym pomocy. Musiałbym wstać przed szóstą jutro i w przyjemnej kolejce przed budynkiem (pielęgniarki widać przez przeszklone drzwi, od szóstej już siedzą w rejestracji) stać od szóstej do siódmej, bo dopiero o siódmej panie z recepcji wspuściłyby nas do przestronnego holu z dużą liczbą krzeseł, co kiedyś pewnie nazywano poczekalnią, a dzisiaj jest jedynie dziwnym miejscem z krzesłami, które nigdy nie jest wykorzystywane. Współczuję emerytom, którzy spędzą jutrzejszy poranek stojąc (czasem o kulach) przed drzwiami ośrodka zdrowia...<br /></div><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-53817106017250773972007-10-24T21:01:00.000+02:002007-10-24T21:17:40.334+02:00hiperblog podcast<!--Creative Commons License--><div style="text-align: justify;">HIPERbLOG już niebawem będzie obudowany nowymi dodatkami. W planie i w przygotowaniu jest podcast, który będzie publikowany prawdopodobnie raz w tygodniu.<br /><br />Na razie zachęcam do wysłuchania pierwszej wersji dżingla. To produkcja zupełnie amatorska, ale ciekaw jestem Waszych opinii. Pierwsza audycja najpóźniej w przyszłym tygodniu, szukam jeszcze dobrego i najlepiej darmowego hostingu.<br /><br />Dżingla można wysłuchać <a href="http://www.archive.org/details/HiperblogPodcastJingle">tutaj</a>.<br /><br />W nagraniu wykorzystano fragment utworu "all it gives" zespołu <a href="http://www.jamendo.com/pl/artist/freshbodyshop/">"fresh body shop"</a> z albumu <a href="http://www.jamendo.com/pl/album/6339/">"orgamilk"</a>.<br /></div><br /><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-28900166490124298132007-10-22T13:27:00.000+02:002007-10-22T14:13:31.178+02:00pseudodemokracja i media- garść refleksji po dwóch latach...<div style="text-align: justify;">Dwa lata temu pisałem o <a href="http://hiperblog.blogspot.com/2005/10/pseudodemokracja.html">pseudodemokracji</a>. O demokracji udawanej. Raz na cztery lata serwuje się obywatelom wybory, które wolnymi wyborami na pewno nie są, ponieważ nieustannie publikuje się sondaże, zastępujące część procesu wyborczego i kształtujące opinie i preferencje wyborcze. Sondaże połączone z wybiórczo przeprowadzaną debatą, gdzie media, które powinny pełnić rolę przekaźnika, zamieniają się w nadajnik, filtrujący programy wyborcze i dopuszczający do głosu zestaw partii, które najmniej zagrażają medialnym interesom i nie są nastawione na radykalne zmiany. Jaki w tym problem? Ano taki, że nie ma to nic wspólnego z demokratycznym, oddolnym procesem wybierania przedstawicieli.<br /><br />Trzy stacje telewizyjne i Polskie Radio zaserwowały nam piękne obrazki wyborczych debat. Jeden z głównych kandydatów się nieco opierał, ale ostatecznie przeprowadzono debatę "każdy- z każdym". A ściślej rzecz ujmując, tylko trzy debaty w wybranej przez głównych aktorów i same media konfiguracji.<br /><br />Moim zdaniem, wybiórcze debatowanie jest skandalem. Nie tylko dlatego, że media nie były obiektywne i wybrały dla siebie zestaw, który, co było wiadomo z sondaży, będzie miał sporą oglądalność. Gdyby takie debaty "poleciały" jedynie w telewizjach komercyjnych, nie miałbym im za złe. Ojciec Dyrektor również selektywnie dobiera autorytety dla swoich radiosłuchaczy. Jednak współorganizowanie debaty przez Telewizję Publiczną i Polskie Radio i niedoprowadzenie wszystkich dużych komitetów wyborczych do przedstawienia meritum swoich programów wyborczych w, być może zaciętej i trudnej, ale wspólne debacie, było kompromitacją i moim zdaniem końcem telewizji publicznej. A ciekawą formułę debaty proponował Waldemar Pawlak z PSL, postulując publicznie dziesięciodniową debatę, każdego dnia poświęconą innym problemom polskiej rzeczywistości. Być może debata się nie odbyła, bo, po pierwsze- ilu Polaków oczekiwało merytorycznej debaty, po drugie- debata na poziomie mogłaby skompromitować tych, którzy toczyli debatę na haki, podkładanie świń (i psów; sukę Sabę wyprowadzić!) i wizerunki. Bo właśnie takie trzy wieczory wyborcze- debaty na wizerunki i łapanie za słówka, zaserwowała nam TVP, PR, TVN24 i polsatowska TV Biznes.<br /><br />Mieliśmy wybory nie "za", ale wybory "przeciw". A publikowane wcześniej sondaże pokazały nam na kogo głosować, żeby owo "przeciw" mogło być skuteczne. Jak się okazało, skuteczne było. Nie zmienia to jednak faktu, że cisza wyborcza to zupełna fikcja. Dwa dni spokoju to bardzo krótko. Dlatego świadomie podtrzymuję mój pomysł sprzed dwóch lat- publikowanie sondaży powinno być zakazane, ponieważ nie wybieramy programów partyjnych, ale wyborcze słupki. Z drugiej strony, dwudniowa cisza wyborcza to może i ładna tradycja, ale zastanawiam się, czy nie lepiej, żeby nie było jej wcale. Bo wówczas może więcej osób otworzyłoby oczy, kiedy na każdym kroku atakowałyby nas procenty, słupki i zestawienia, nieustannie podważające sensowność oddania głosu na konkretny komitet wyborczy. Tak jakby w sklepie cały czas zmieniały się ceny, a decyzja o zrobieniu zakupów w danej chwili byłaby ryzykowna, bo z kasy, jak po wrzuceniu głosu do urny, nie byłoby odwrotu. I mógłby pozostać niesmak, że w momencie wrzucania głosu słupki zmieniły się tak, że może lepiej byłoby dokonać innego wyboru.<br /><br />Tradycyjne dwa dni ciszy wyborczej rozbawiają mnie z jeszcze innego powodu. TVN24 dwie godziny przed ogłoszeniem ciszy wyborczej publikuje słupki, bez podania procentów i bez podpisania ich, ale już wiadomo, że ktoś wygrał i że przewaga jest spora. Chwilę potem (wciąż przed końcem ciszy) widzimy opróżniający się sztab PiSu i uśmiechnięte miny w sztabie PO, a prof. Staniszkis, w rozmowie z innym profesorem na antenie TVN24, kiedy ten mówi o wygranej PiSu, pyta: "Jaka wygrana PiSu?!", po czym rzeczony profesor tłumaczy się, że ta sprzed dwóch lat. Niby wszystko już jasne, ale zajrzałem do gadu gadu. Tam w opisie, znajoma, której kumpel aktywnie działa w jednej z partii (od niego dostała dane), podaje wyniki PO i PiS. Później okazało się, że podała wyniki z jednoprocentową pomyłką, a dokładne dane wszystkich partii podał mi znajomy pracujący w redakcji jednego z ogólnopolskich tygodników. Śmiech na sali.<br /><br />Czy za cztery lata będzie lepiej? Nie sądzę. O ile wspaniała była mobilizacja wyborców, to kojarzy mi się ona z pędzieniem sezonowym bydła na łąki. Bo co to za demokracja, w której masowo uczestniczy się raz na cztery lata, kreśląc dwa iksy?<br /><br />Zanim skończę ten przydługi powyborczy wywód, jeszcze tylko jedna sprawa. Powstało ogromne wzburzenie związane z przedłużeniem ciszy wyborczej i wyborów w kilku obwodowych komisjach. Co dla mnie było najzabawniejsze, podobno jeszcze podczas ciszy wyborczej przedstawiciel PiSu jechał do PKW się poskarżyć. Był to dla mnie jeszcze jeden dowód na prawdziwość wyników, które otrzymałem ze swoich źródeł. I kolejny powód do śmiechu. Bo jak to możliwe- idąc tokiem myślenia wzburzonych- że zezwala się wszystkim wyborcom na oddanie głosu i że nie można opublikować sondaży o umówionej porze? Jak można przesuwać o pół godziny "Taniec z gwiazdami"? To przykre, ale w Polsce sondażę zdominowały polityczny język i zarówno dla polityków, jak i mediów, a także zindoktrynowanych wyborców, moment ogłoszenia sondaży jest ważniejszy niż oficjalne wyniki z Państwowej Komisji Wyborczej.<br /><br />C.D.N.- za cztery lata, chyba że serial zacznie się od nowa... w końcu jak śpiewał przed śmiercią Freddie Mercury "Show must o on".<br /></div><span class="fullpost"><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> --><br /></span>GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-223163079140257602007-10-19T09:33:00.000+02:002007-10-22T14:18:14.878+02:00Edukacja warszawska 2.0- relacja<div style="text-align: justify;">We wtorek miałem przyjemność wziąć czynny udział w konferencji "Edukacja warszawska 2.0". Spotkanie było bardzo ważnym wydarzeniem w skali kraju, nie tylko Warszawy. Tak naprawdę samej Warszawie poświęconych było niewiele wątków i rozumiem, że Biuro Edukacji musiało dopisać swoje hasło do tytułu konferencji.<br /></div><span class="fullpost"><span style="font-weight: bold;"></span><div style="text-align: justify;"><br />Brałem udział w części pierwszej, gdzie po wprowadzeniu szefa Biura Edukacji Warszawy, następnie organizatorów: <a href="http://bendyk.blog.polityka.pl/">Edwina Bendyka</a> i Mirosława Filiciaka oraz Alka Tarkowskiego, a także po krótkim wykładzie prof. Wieleckiego i przed wystąpieniem Mirosława Filiciaka, przedstawiłem kilka słów na temat "Edukacja przyszłości. Świadomość, aktywność, wymiana współpraca" (notatkę z wystąpienia znajdziecie na <a href="http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=339">"Kulturze 2.0"</a>). Pomijając fakt, że po nocnym wstawaniu by na 9.00 pojawić się w Warszawie, wysiadł mi nieco system oddychania i wszystko powiedziałem na szybkich i krótkich oddechach, udało mi się przedstawić najważniejsze tezy. Po wystąpieniu spotkałem się z zarzutem od nauczycielki z jednego z warszawskich liceów, że promując wartości hakerskie w edukacji, promuję wartości bandyckie, ale Edwin Bendyk szybko sprostował, że nie chodziło mi zapewne o medialny obraz hakerów (pierwszy do odpowiedzi na zarzut wyrywał się <a href="http://jaroslawlipszyc.salon24.pl/">Jarosław Lipszyc</a>, ale to chyba zrozumiałe, jesteśmy ideologicznie w pewnych kwestiach z podobnej <span style="font-weight: bold;">G</span>(<span style="font-weight: bold;">NU</span>)liny).<br /><br />Nie będę omawiał prezentacji. Były bardzo ciekawe, różnorodne i świetnie, że coraz więcej uwagi poświęca się wykorzystaniu mediów w edukacji formalnej i dostrzega możliwość współpracy pomiędzy szkołą- instytucją, a inicjatywami oddolnymi. Niestety, nie udało mi się zostać aż do panelu, ciekaw byłem co ma do powiedzenia dr Dominik Batorski, z którym udało mi się jedynie przedstawić.<br /><br />Gdybym miał szukać negatynych stron konferencji, podczas wystąpień za mało było przedstawicieli pedagogiki. Za mało było osadzenia tematyki w refleksji pedagogicznej, z pedagogicznego punktu widzenia. Zdaję sobie sprawę, że pedagodzy w Polsce niekoniecznie rozumieją, o co chodzi w nowych mediach, o czym mówi Jenkins i zapewne po części postrzegają to jako niepedagogiczną herezję. Jednak samo spotkanie edukacyjnych aktywistów, nauczycieli i naukowców (którzy choć zainteresowani edukacją medialną, zorientowani świetnie w tematyce, to jednak wyprowadzający swoją refleksję nieco obok doświadczeń pedagogiki, pedagogicznych koncepcji, pedagogicznej historii i pedagogicznej krytyki) bez większego udziału pedagogów akademickich pozostawiło we mnie uczucie niedosytu. Ale rozumiem kwestię ograniczeń czasowych, konieczność wyboru najciekawszych wątków i być może nawet brak wiedzy co do możliwości zaproszenia "świadomych pedagogów". Tu pojawia się miejsce do popisu (absolutnie nie chodzi mi o koalicję ;p) dla samych pedagogów, co też powoli zaczynamy konstruować w ramach Pracowni Edukacji Medialnej, szykując na przyszłoroczną jesień konferencję.<br /><br />Niedosyt ten jednak to coś wspaniałego. Chciałbym zaznaczyć, że bardzo szanuję i jestem pod wrażeniem działań <a href="http://www.kultura20.blog.polityka.pl/">Mirka Filiciaka, Alka Tarkowskiego i Edwina Bendyka</a>, którzy w tej chwili jako jedyni w Polsce aktywnie organizują myślenie o edukacji medialnej, nowocześnie rozumianej. Fakt odpedagogizowania myślenia o edukacji medialnej- na życzenie samych pedagogów, którzy utknęli w połowie lat dziewięćdziesiątych, czego dowodem po części jest <a href="http://ksiegarnia.pwn.pl/6680_pozycja.html">"Pedagogika medialna"</a> wydana przez PWN pod redakcją Bronisława Siemienieckiego- być może otworzy oczy młodym pedagogom na potrzebę aktywnego włączenia się w refleksję i prace nad kształtowaniem medialnej edukacji w Polsce w oparciu o zupełnie świeżą diagnozę edukacyjnych możliwości, zaprezentowaną przez organizatorów konferencji w Warszawie.<br /><br />Przez powyższe wywody nie chcę powiedzieć, że pedagodzy mają wkroczyć i po swojemu ustawić myślenie o pedagogice medialnej, ale jedynie, że powinni współtworzyć ten obszar refleksji i praktyki, dorzucając silne pedagogiczne bodźce i współpracując z socjologami, kulturoznawcami, dziennikarzami (tu ukłon raz jeszcze w stronę organizatorów) i nauczycielami oraz uczniami, obecnie funkcjonującymi w nieformalnych edukacyjnych wspólnotach, które są dla instytucjonalnej szkoły czymś tak nierozpoznanym, jak sto lat temu powierzchnia Księżyca. Czas wspólnie zrobić jeden mały krok, który może okazać się wielkim krokiem dla ludzkości. Chodzi jedynie o to, by ludzkość nie wyprzedziła pedagogiki, pozostawiając ją z tyłu, bo może się okazać, że przez to niedopatrzenie rozleziemy się w zupełnie różne strony, bądź znajdziemy po dwóch stronach rzeki, na której nie postawiono jeszcze mostu...<br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> --><br /></span>GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-1091205725960211992007-10-11T09:04:00.001+02:002007-10-11T09:10:49.954+02:00Edukacja warszawska 2.0<div style="text-align: justify;">We wtorek biorę udział w konferencji <a href="http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=329">"Edukacja warszawska 2.0"</a> z wystąpieniem "Edukacja przyszłości? Świadomość, aktywność, wymiana, współpraca". Konferencja jest kolejnym wydarzeniem organizowanym w ramach projektu <a href="http://kultura20.blog.polityka.pl/?page_id=10">"Kultura 2.0"</a>.<br /><br />Ogromnie dziękuję organizatorom za zaproszenie, a zainteresowanych zapraszam serdecznie.<br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-81207199012848699132007-10-08T08:32:00.000+02:002007-10-19T19:01:49.068+02:00Wszystko jest w internecie...<div style="text-align: justify;">Pięć lat młodszy kuzyn (pozdrawiam Metjes, nie pij za dużo u Pepików) oswiecił mnie niedawno, że nie ma telewizora i nie zamierza w przyszłosci nabywać żadnego, bo "wszystko jest w internecie". Kilka dni później Tomasz Lis uruchomił swój program w sieci. Ja chyba jestem jednak ze starszego pokolenia (zgodnie z praktyką niektórych instytucji w zakresie zaokrąglania sum- ja zaokrąglam swój wiek do 30 on do 20 więc różnica w podejsciu może być znaczna).<br /><span class="fullpost"><br />Ze starego komputera z trzyletnim dyskiem twardym, dwuletnią płytą główną z zintegrowanymi kartami muzyczną, graficzną i sieciową i pięcioletnią obudową, przesiadłem się na <a href="http://h10010.www1.hp.com/wwpc/pl/pl/ho/WF06b/1090275-78293578-78299190-78299190-78299190-80230705-80486302.html">to</a> Czy tylko ja nie wiedziałem, że na Quake III z marną grafiką nie kończy się swiat gier? Teraz przedzieram się przez Quake IV i choć to nie najnowsza gra, jestem pod wrażeniem rozwoju, jaki w ostatnich latach dokonał się na rynku cyfrowej rozrywki. No i ta radosć z braku oczekiwania na uruchomienie kolejnej aplikacji... Nie działa jeszcze "alt+s", ale pracuję nad tym.<br /><br />Poza tym- zagłębiony w edukacyjne wizje i możliwosci. W trakcie prac nad tekstem do pewnego czasopisma, prezentacją na pewną konferencję i konstrukcją warsztatów. Uff.<br /><br />Koniec zrzędzeń. Za kilka dni nowa odsłona p54 i zacznę pisać normalne artykuły.<br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> --><br /></span>GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-85812981051573950652007-09-25T09:39:00.000+02:002007-09-25T09:52:48.028+02:00Obywatele IV świata<object height="350" width="425"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MQafFueedM4"><param name="wmode" value="transparent"><embed src="http://www.youtube.com/v/MQafFueedM4" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="350" width="425"></embed></object><div style="text-align: justify;">Dzięki <a href="http://error300.org/2007/09/od-doctorowa-po-bangladesz.html">Michałowi Pręgowskiemu</a> przez <a href="http://www.boingboing.net/2007/09/22/polish-bhangra-music.html">post Doctorowa</a> (nie ma to jak dotrze do polskiej muzy przez inne kontynenty) dotarłem do <a href="http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendID=111461999">Masali</a>, którą znałem dotąd m.in. ze świetnej przeróbki utworu <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=4JPwaHjB68o">"XXI wiek"</a> Dezertera. Zacząłem oglądac klipy zespołu w "twojej tubie" i znalazłem ciekawy kąsek- radykalną krytykę kaczyzmu. Klip pojawił się w sieci jakieś pół roku temu i nie oddaje obecnego rozgardiaszu politycznego, ale myślę, że niebawem pojawi się inny ciekawy opis rzeczywistości.<br /><br />Teofaszyzm i neokomuna... Jeśli minister Macierewicz widział klip, gdzie jest określony "neokomuną" to się musiał nieźle wściec... Bracia Kaczyńscy zapewne również nie będą zadowoleni, bo zestawiono ich działania z chińskimi czołgami. Ale to w końcu Jarosław Kaczyński szykuje nam, jak sam powiedział, nowy 13 grudnia, jeśli przegra wybory więc trzeba byc gotowym na wszystko...<br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-79626608881160207792007-09-20T14:20:00.000+02:002007-09-20T14:35:07.827+02:00"Kultura i Historia"- nr12 + starter k2.0<div style="text-align: justify;">Czasopismo <a href="http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/czasopismo">"Kultura i Historia"</a>- jak piszą sami twórcy pisma: "najstarsze polskie czasopismo naukowe (recenzowane) ukazujące się w Internecie" w <a href="http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/czasopismo/kultura-i-historia-nr-122007/">dwunastym numerze</a> opublikowało trzy moje teksty, dostępne od niedawna również w HIPERbLOGu.<br /><br />Jeszcze raz zachęcam do lektury.<br /><br />Korzystając z okazji, informuję przedwstępnie, że w drugiej połowie października wspólnie z <a href="http://www.historiaimedia.org/">Marcinem Wilkowskim</a> w ramach kontynuowania refleksji nad <span style="font-weight: bold;">kulturą 2.0</span> organizujemy w Gdańsku warsztaty, podczas których zamierzamy przygotować <span style="font-weight: bold;">"Starter k2.0"</span>. Planujemy wspólnie z uczestnikami przygotować nie tylko stronę WWW, gdzie będziemy wraz z zainteresowanymi osobami aktualizować starter, ale również wydamy wersję 1.0 startera w pliku .pdf Powstaną jednocześnie dwie wersje "Startera k2.0"- jedna przeznaczona dla uczniów i studentów, a druga dla nauczycieli. Prawdopodobnie starter w większości będzie poświęcony edukacji w dobie kultury 2.0 (czyli edukacji 2.0). Warsztaty, niestety, będą miały charakter zamknięty, przewidujemy wspólną pracę kilkunastu osób. Jest to związane ze specyfiką pracy nad starterem i możliwościami pracowni komputerowej, gdzie odbędą się warsztaty. W przypadku dużej liczby zgłoszeń będziemy zmuszeni dokonać selekcji. Zależy nam na tym, by w pracach wzięły udział osoby świadome k2.0 (chociaż zdaję sobie sprawę, że to obszerny termin i jak sam wiele razy pisałem, nie do końca mi odpowiada).<br /><br />Więcej informacji niebawem.<br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-90711647530915712712007-09-11T09:57:00.000+02:002007-09-11T10:07:03.535+02:00w ramach promocji punk rocka- teledysk<object height="350" width="425"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JvIVdaQ9DNo"><param name="wmode" value="transparent"><embed src="http://www.youtube.com/v/JvIVdaQ9DNo" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="350" width="425"></embed></object><br /><br /><div style="text-align: justify;">Dzisiaj zachęcam do obejrzenia, jedynego jak na razie, teledysku grupy NO SE, gdzie udzielam się na basie. Teledysk jest świetnym opisem sfrustrowanego życia w małym miasteczku. Smutnym, ale dla wielu, niestety, prawdziwym zapisem egzystencji...<br /><br />Ciekaw jestem, czy w związku z coraz częstszym używaniem różnorodnych mediów do przedstawiania wyników badań, dociekań i np. śledztw (jak pokazała niedawno prokuratura), pojawią się zupełnie nowe formy prezentowania wyników, np. obserwacji. Czy teledysk, z odpowiednio dobraną, a może napisaną muzyką, z tekstem odbijającym zaobserwowaną rzeczywistość mógłby zastąpić raport z badań? Brzmi heretycznie? Być może, tylko się zastanawiam... Wyobraźcie sobie raport z badań w postaci DVD z dziesięcioma teledyskami, gdzie nie tylko możecie zobaczyć, jak żyje dana społeczność, posłuchać tekstu o ich życiu, ale równocześnie, dzięki muzyce, poczuć, być może to samo, co czują sami członkowie społeczności...<br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-5238075914401182792007-09-03T10:10:00.000+02:002007-09-03T10:49:21.505+02:00Skazuję was na... sześć lat szkoły<div style="text-align: justify;">Dzisiaj uroczysta inauguracja roku szkolnego. Czterysta tysięcy uczniów rozpocznie naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Minister Edukacji, prof. Legutko uroczyście rozpoczął rok szkolny w liceum w Radomiu. Skupiony siedziałem przed telewizorem, oczekując przemówienia pana ministra. To takie pedagogiczne zboczenie, które nabyłem podczas studiów, wyczulony przez moją Panią Profesor. Zboczenie pozostało, bo stałem się adeptem nauki pedagogicznej.<br /><br />I nagle spikerka przerywa program, informując, że to już. Drogi pan minister jąkając się, czytając z kartki, monotonnym i nudnym głosem wyraził swoje oczekiwania (Roman miał przynajmniej dar ekspresji). Prof. Legutko zachęcił nauczycieli do profesjonalnej pracy, a uczniów do uczenia się. Ponadto nauczyciele mają inspirować uczniów. I to cała esencja ministerialnego przemówienia.<br /><br />Jako pedagog z wykształcenia i praktykujący nauczyciel akademicki, zainteresowany sytuacją w polskim szkolnictwie, mocno się zawiodłem. Oczekiwałem naszkicowania zmian, może pomysłu na, choćby odległą, reformę. Zwłaszcza, że prof. Legutko o mały włos nie doprowadził do wojny z Kościołem o ocenę z religii. A tu klops- standard, PRL pełną gębą. Nauczyciele mają uczyć, a uczniowie mają uczyć się. Plus wzmianka o szkole jako miejscu nie tylko przekazywania wiedzy, ale i wychowywania.<br /><br />Na niekorzyść ministra przemawia nie tylko moje akademickie wykształcenie i zainteresowanie sprawami edukacji. Aktualnie przypominam sobie różnorodne koncepcje konstruowania szkoły i jestem w trakcie lektury książki Czesława Kupisiewicza "Szkoła w XX wieku. Kierunki i próby przebudowy" i ze smutkiem stwierdzam, że polskie szkolnictwo, w marzeniach snutych przez PiS (po ostatnich wydarzeniach rozszyfrowanie skrótu mogłoby mi nie przejść przez gardło) stoi na początku drogi naukowego myślenia o pedagogice (choć niektórzy tej pierwszej koncepcji odmawiają naukowości, ale mniejsza o szczegóły), a dokładniej- tkwi w oparach herbartowskiej trucizny. A według Herbarta, w dużym skrócie, uczeń ma być zdyscyplinowany i posłuszny, a myśleniem zajmować się wtedy, kiedy wydaje lekcję, czyli w momencie odtwarzania wiadomości, jakie bezmyślnie przyswoił z fetyszyzowanego podręcznika lub nauczycielskiego wykładu.<br /><br />Smutno mi tym bardziej, że przygotowuję właśnie tekst o możliwościach edukacyjnych w dobie kultury 2.0. Świat się zmienia, ale polska szkoła utknęła gdzieś w głębokiej ludowej ojczyźnie, z nauczycielem, który dowodzi klasową drużyną, wyznacza cele, decyduje o czym i z jakich źródeł uczniowie będą się uczyć. A szkolna młodzież ma jak pokorne cielęta chcieć się uczyć i spijać wiedzę ze szkolnego źródełka.<br /><br />Niepokoi mnie także postawa nauczycieli, którzy, jak podaje TVN24 (oczywiście mocno generalizując, ale mój tekst też nie mówi o szczegółach), są oburzeni faktem, że zmieniono podstawy programowe niektórych przedmiotów i w efekcie tego także podręczniki i nauczyciele zostali zmuszeni do zmiany programów nauczania. To się nazywa nauczycielska elastyczność...<br /><br />Tkwimy zatem w starym układzie- to dzisiaj słowo klucz- w którym uczniowie orbitują wokół szkoły. I niespecjalnie nawet czekamy na edukacyjnego Kopernika, który mógłby nam pokazać, że edukacja to nie tylko grube mury, uroczyste akademie, sztandary, przemówienia bonzów i kwiatki dla "naszej pani". A szkoła stała się rodzajem taśmy produkcyjnej, która działa pełną parą i dopasowuje uczniów do kolejnych etapów edukacji- testów po podstawówce, testów po gimnazjum i testów maturalnych, których wyniki decydują o przyjęciu na studia. Masowo wytwarzamy produkt w oparciu o stare materiały, nie zważając specjalnie na postęp, od czasu do czasu wrzucając nową technologię, zupełnie nie dopasowaną do reszty trybików, w efekcie wypaczając jeszcze bardziej produkty końcowe lub wprowadzamy kosmetyczne zmiany, mające pokazywać nasze modernistyczne plany. I tak zamiast myślenia i konstruowania wypowiedzi, uczymy rozwiązywania testów, a zamiast wspólnego uczenia się, aktywności edukacyjnej w oparciu o np. (nowe)media, wstawiamy komputery do zamkniętych na klucz pracowni komputerowych. Jak pisałem już kiedyś, czekam na raport z zastosowania tanich laptopów OLPC w krajach rozwijających się. Bo mam pewne obawy, że dzieci z wiosek w dżungli będą lepiej potrafiły wspólnie wytwarzać wiedzę. Ale być może nasze konserwowe (konserwatywnym wolałbym nie nazywać, bo byłaby to obraza dla konserwatystów) podejście ma lepiej przygotować do bezkrytycznej akceptacji neoliberalnych zasad.<br /><br />Więcej o przemówieniu ministra m.in. w <a href="http://www.tvn24.pl/0,1520068,wiadomosc.html">TVN24.pl</a><br /></div><a href="http://technorati.com/tag/zdefiniuj" rel="tag"></a><br /><!--Creative Commons License--><a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><img alt="Creative Commons License" style="border-width: 0pt;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-sa/3.0/88x31.png" /></a><br />Ten utwór jest dostępny na <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl">licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska</a>.<!--/Creative Commons License--><!-- <rdf:rdf xmlns="http://web.resource.org/cc/" dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#" rdfs="http://www.w3.org/2000/01/rdf-schema#"><br /> <work about=""><br /> <license resource="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><br /> <dc:type resource="http://purl.org/dc/dcmitype/Text"><br /> </work><br /> <license about="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Reproduction"><permits resource="http://web.resource.org/cc/Distribution"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Notice"><requires resource="http://web.resource.org/cc/Attribution"><permits resource="http://web.resource.org/cc/DerivativeWorks"><requires resource="http://web.resource.org/cc/ShareAlike"></license></rdf:RDF> -->GDShttp://www.blogger.com/profile/17575324932896033122noreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-6914107.post-49728323655493158602007-08-21T10:30:00.000+02:002007-08-21T10:46:47.521+02:00Informacja chce być wolna. Hakerskie inspiracje dla edukacji w dobie nowych mediów<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"> <span style="font-size:100%;">Kolejny, ostatni już tekst z serii zapomnianych. Referat wygłoszony podczas konferencji "Człowiek i Nowe Media III", która odbyła się w dniach 27-28 marca 2006 roku w Uniwersytecie Gdańskim.<b><br /></b></span></p><p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"><span style="font-size:100%;"><b><br /></b></span></p><p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"><span style="font-size:100%;"><b>Informacja chce być wolna. Hakerskie inspiracje dla edukacji w dobie nowych mediów</b></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"> <span style="font-size:100%;">Słowa kluczowe: hakerzy, wolne oprogramowanie, wolna kultura, open source, otwarte źródła, prawo autorskie, infoanarchizm, wymiana danych, kultura edukacyjnego daru.</span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"><b>1. Informacja chce być wolna</b></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> “Informacja chce być wolna”- to hasło ukute przez Stewarta Branda w 1984 roku podczas pierwszej Konferencji Hakerskiej. “Z jednej strony informacja chce być droga, ponieważ jest tak wartościowa, odpowiednia informacja w odpowiedniej chwili po prostu zmienia czyjeś życie. Z drugiej strony informacja chce być wolna, bo koszt jej uzyskania nieustannie się zmniejsza. Te dwie tendencje są z sobą w konflikcie”.<a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc"><sup>1<br /> </sup></a></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> W latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych hakerzy byli głównie skupieni wokół systemu operacyjnego Unix. W 1984 roku firma AT&T wygrała trwającą kilka lat walkę o prawa autorskie do kodu Unixa, co spowodowało, że efekty prac hakerów polegające na przekształceniu Unixa uznano za pochodne tegoż systemu i autorzy lub instytucje rozpowszechniające „przetworzonego” Unixa powinny wnosić firmie AT&T opłaty związane z prawem autorskim lub zaprzestać korzystania i rozpowszechniania przekształconych programów.</span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> <span style="background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;">Richard Stallman, haker z MIT nie zamierzał się poddać. Po incydencie z drukarką, kiedy autor oprogramowania sterującego nie pozwolił mu na dokonanie zmian w wadliwie działającym sprzęcie, a także w związku z coraz częstszym podpisywaniem przez hakerów umów o nieudostępnianiu kodów oprogramowania, nad którymi pracują, Stallman wpadł na szalony pomysł. Zdecydował się na stworzenie od podstaw systemu operacyjnego, </span>który byłby kompatybilny z Unixem, ale nie naruszałby prawa autorskiego. Pomijam w tej chwili techniczne szczegóły tworzenia systemu. Istotna jest natomiast kwestia, w jaki sposób Stallman poradził sobie z obowiązującym prawem autorskim, chcąc aby jego system operacyjny pozostał wolny. Powołał również do życia Fundację Wolnego Oprogramowania, która odegrała rewolucyjną rolę nie tylko w świecie oprogramowania, ale jej oddziaływanie rozlało się mocno na inne obszary kultury, inspirując różnorodnych twórców.</span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"><b>1.1 GNU General Public License- Powszechna Licencja Publiczna GNU</b></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> Stallman, pracując nad swoim projektem, zaczął od tworzenia programów, które byłyby przydatne w nowym systemie operacyjnym. Jednak samo tworzenie oprogramowania nie stanowiło jeszcze o wolności konstruowanego systemu. Rewolucyjnym okazał się pomysł, który Stallman udoskonalił współpracując z prawnikami. Stworzył Powszechną Licencję Publiczną GNU, która pozwalała użytkownikom na uruchamianie programu w dowolnym celu, możliwość swobodnego studiowania oraz modyfikowania programu, rozpowszechniania kopii wszystkim, którzy będą oprogramowania potrzebować, a także swobodnie rozpowszechniać usprawnienia<span style="background: rgb(255, 255, 0) none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;"><a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc"><sup>2</sup></a></span><span style="background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;">.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> Najistotniejszy był jednak fakt, że każdy zmodyfikowany program oparty na licencji GPL musiał być opublikowany na identycznej licencji. Dlatego wydanie oprogramowania na licencji GPL nie oznacza uwolnienia go do domeny publicznej, ponieważ wówczas można by dokonać modyfikacji kodu, a następnie chronić modyfikacje prawem autorskim. GPL chroni przed podobnymi praktykami. </span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> Chociaż Stallman jest uważany za świetnego programistę, to jednak za jego największe osiągnięcie uważa się stworzenie licencji GNU GPL. Na licencji tej został oparte jądro systemu operacyjnego GNU/ Linux, stworzone przez Linusa Torvaldsa. Przyjęcie przez Torvaldsa licencji GNU GPL przyczyniło się do rozpowszechnienia prac nad Linuksem i ustrzegło przed ewentualnym wykorzystaniem kodu programu przez firmy, które mogłyby późniejsze modyfikacje objąć prawem autorskim, gdyby uwolnił kod do domeny publicznej.</span> </p> <p style="line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"><b>1.2 Od uwolnienia kodu oprogramowania do uwolnienia innych wytworów kultury</b></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> Nowe media, a zwłaszcza internet, który umożliwił rozwój wolnego oprogramowania, pozwala na wiele czynności modyfikująco- przekształcających nie tylko w odniesieniu do oprogramowania, ale wszelkiej możliwej treści. Żyjemy w kulturze remiksu i możemy korzystać z wszelkich publicznie dostępnych informacji umieszczonych w internecie i przekształcać je, łączyć ze sobą, kopiować, ulepszać, poprawiać, tworzyć łączone wytwory z różnych elementów składowych. <span style="background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;">Licencja GNU GPL była jednym z impulsów, który pobudził twórców z innych obszarów kultury i przyczynił się do powstania podobnych licencji obejmujących inne sfery ludzkich wytworów.</span> Nie twierdzę, że wszyscy twórcy zdawali sobie sprawę z wolności wyznawanych przez kulturę hakerską i z możliwości licencjonowania prawa autorskiego odmiennego od tradycyjnego, raczej to mało prawdopodobne. Ale zdali sobie sprawę z możliwości, jakie daje im komputer osobisty podłączony do internetu. Stąd, dla użytkowników bardziej świadomych historii internetu i komputerów, którzy wiedzieli o wolnym oprogramowaniu, była już bliska droga do przeniesienia licencji dotyczących oprogramowania, na inne wytwory ludzkie.</span><br /> <br /></p> <p style="line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><b>2. Społeczeństwo wiedzy</b></span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Społeczeństwo wiedzy jest określane jako takie, w którym inwestuje się w ludzki i społeczny kapitał i w którym najważniejszymi czynnikami są wiedza i kreatywność. Jednym ze zwolenników społeczeństwa wiedzy był Peter Drucker. Powstanie i rozwój społeczeństwa wiedzy wiązał ściśle z rozwojem nowych technologii, których wykorzystanie w uczeniu się i nauczaniu uważał za wstęp do sukcesu. Ale technologię uważał za ważną, ponieważ ma raczej zmusić nas do robienia nowych rzeczy, niż umożliwić lepsze wykonywanie starych zadań. Uważam, że miał rację. Wraz z rozwojem technologii pojawiają się nowe opcje, które jesteśmy według Druckera zmuszeni wykorzystać. Pojawiają się nowe możliwości wytwarzania wiedzy. Drucker mówi również o końcu monopolu szkół na kształcenie i konieczności stworzenia otwartego systemu edukacyjnego, który pozwoli na ciągłe powracanie do uczenia się bez względu na wiek. A szkoły według niego przekształcą się z monopolistów w instytucje partnerskie, a nawet będą w wielu dziedzinach konkurować z innymi dostarczycielami wiedzy<a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc"><sup>3</sup></a>. I to dzieje się już teraz.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> O społeczeństwie wiedzy i dostępie do globalnych źródeł informacji słyszymy co jakiś czas. Jest to jeden ze skutków globalizacji, traktowany bardzo pozytywnie. Nie zauważa się jednak, że dominuje globalizacja określona przez Zygmunta Baumana mianem “negatywnej globalizacji” i wiara, że utopia Xięgi, dostęp do nieograniczonego źródła informacji sama się spełni, jest bardzo naiwna. Społeczeństwo wiedzy staje się tym samym w wielu częściach świata niezrealizowanym postulatem.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Dowodem na powyższą tezę jest zjawisko cyfrowego wykluczenia, które zachodzi na kilku płaszczyznach:</span></span> </p> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">umiejętności obsługi komputera,</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">dostępu do internetu,</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">dostępu do szerokopasmowego internetu,</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">dostępu do treści w internecie,</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">możliwości twórczego wykorzystywania treści.</span></span> </p> </li></ul> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Nie jest zatem istotne jedynie podłączenie do internetu, ale również zdolność obsługi komputera. Nie wystarczy jedynie podłączenie do internetu przez modem. W związku z różną przepustowością łączy korzystamy z różnych internetów. Nie każdy może sobie pozwolić na transmisję wideo czy przesyłanie ogromnych filmów w kilka sekund. A żeby mieć dostęp do wartościowych treści, często trzeba za nie dodatkowo zapłacić, podobnie w przypadku możliwości twórczego wykorzystania treści, trzeba uzyskać zgodę autora.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Ostatnie dwa wymienione wyżej aspekty cyfrowego wykluczenia interesują mnie najbardziej, ponieważ dotyczą komercjalizacji treści, a także komercjalizacji możliwości ich przetwarzania. Komercjalizacja wiąże się z ograniczeniem dostępu, z czym mamy do czynienia w samym uniwersytecie- uczelnia rezygnuje z papierowych czasopism na rzecz elektronicznych baz danych. Mają one jednak wadę- nie są dostępne dla użytkowników spoza uniwersytetu, jak miało to miejsce w przypadku czytelni drukowanych pism, ponieważ ich subskrypcja ogranicza się często do stanowisk na konkretnym wydziale. Poza tym eliminuje to czytelników, którzy nie potrafią obsłużyć komputera.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br /> </span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Istnieje więcej negatywnych cech związanych z wykorzystaniem nowych technologii i ograniczaniem dostępu. Technologie umożliwiają dostęp do wiedzy, ale jest to pewnego rodzaju pozór. Internet przechodzi obecnie ze sfery dóbr wspólnych do sfery komercjalizacji. Być może jeszcze niektórzy to ignorują, ale coraz częściej wiedza jest płatna, a nowe technologie pozwalają na większą kontrolę nad prawami autorskimi:</span></span> </p> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">komputerowego pliku nie można wypożyczyć koledze jak książki, bo zawsze jest to kopiowanie. A jeśli treść pliku objęta jest prawem autorskim i autor nie dał wyraźnej zgody na kopiowanie, tworzenie kopii w większości przypadków jest przestępstwem. A właściwie próbuje się nam wmówić, że to przestępstwo, rezygnując z informowania nas o możliwościach dozwolonego użytku osobistego.</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Większość plików powstaje w oparciu o zamknięte formaty, których pełna specyfikacja nie jest powszechnie dostępna. Rodzi to niebezpieczeństwo, że za kilka lub kilkadziesiąt lat do bezbłędnego odczytania danego pliku będzie niezbędne jedynie oprogramowanie konkretnej firmy, za które trzeba będzie zapłacić.</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Pliki mogą mieć ograniczoną ilość możliwych odczytań.</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Pliki mogą mieć blokadę drukowania i kopiowania.</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Mogą istnieć pozornie wspólne zasoby, ale ograniczone do konkretnej uczelni, a nawet konkretnego wydziału, co utrudni wymianę idei między dyscyplinami- dzisiaj mamy wciąż książki drukowane, ale namiastkę ograniczeń też mamy. Wystarczy spojrzeć na elektroniczne bazy danych- ograniczone do konkretnych wydziałów, instytutów, a ograniczenie jest prawdopodobnie związane z opłatą za dostęp.</span></span><br /> <br /></p> </li></ul> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><b>2.1 Społeczeństwo wiedzy a pedagodzy</b></span></span></p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Czy w tej sytuacji pedagodzy mogą coś zrobić? Pomimo faktu, że technologia umożliwia dzielenie się wiedzą, dostęp do niej jest ograniczany na wielu płaszczyznach, na co przed chwilą wskazałem. Zanim wyjaśnię, dlaczego rola pedagogów w rozwoju wolnej kultury powinna być istotna, chciałbym przedstawić skierowane do pedagogów zarzuty:</span></span> </p> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><b>pedagodzy nie wiedzą co się dzieje.</b> Wciąż mówi się o rewolucji informacyjnej i internecie jako źródle wszelkiej informacji. Ale informacje wysokiej jakości są coraz trudniej dostępne, są płatne. Pojawiają się oczywiście kontrpropozycje w rodzaju Creative Commons, Open Acces i innych, ale czy pedagodzy o nich wiedzą? Wydaje mi się, że nie. A powinni, podobnie nauczyciele. Pomimo faktu, że propozycje zmian w prawie autorskim, a także działania promujące wolną kulturę mają na celu udostępnienie wiedzy wszystkim zainteresowanym bez względu na status społeczny i zasobność portfela, pomimo faktu, że działania te mają na celu umożliwienie uczenia się jak największej liczbie ludzi i twórcze wykorzystanie istniejących informacji i zasobów wiedzy, głównymi inicjatorami zmian i propagatorami wolnej kultury są informatycy, prawnicy, socjologowie, dziennikarze i działacze społeczni, ale nie pedagodzy. A<span style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;"> </span><span style="background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;">przecież to dla nas zagadnienia dostępu do wiedzy i nowe możliwości jej wytwarzania powinny być sprawą istotną</span>. W społeczeństwie wiedzy, trzeba mieć wiedzę o tym, jak się ono rozwija i jakie zagrożenia przed nim się pojawiają.</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><b>Wspieranie kultury przyzwolenia i zakaz dzielenia się.</b> Szkoły kupują ogromne ilości zamkniętego oprogramowania- wszystko to z naszych, publicznych pieniędzy. Zarzut dotyczy niepotrzebnych wydatków, ponieważ można zainstalować za darmo wolne oprogramowanie. Zarzut dotyczy również nieświadomości, że kupując Windows wspieramy światowego giganta, któremu zależy na ograniczaniu dostępu do wiedzy i przekształcaniu jej w produkt, który ma przynosić zyski. Nie można zatem jednocześnie twierdzić, że dążymy do rozwoju społeczeństwa wiedzy, a komputery mają to umożliwić uczniom, jednocześnie uzbrajając sprzęt w oprogramowanie, którego twórcy działają w odwrotną stronę. <span style="background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;">Pedagodzy i nauczyciele, kiedy mówią o piractwie komputerowym są niezorientowani jak brytyjska policja, która niedawno wykryła wytwórnię pirackich płyt cd, a po złapaniu “bandytów” okazało się, że kopiowali oni na płyty wolne oprogramowanie, co jest zgodne z prawem. Po akcji rzecznik policji twierdziła, że inicjatywy typu wolnego oprogramowania działają na niekorzyść walki z piractwem. A że działają na korzyść wymiany wiedzy, zapomniała już dodać. Jak widać interesy korporacyjnych gigantów są dla policji ważniejsze niż interesy zwykłych ludzi.</span></span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><b>Nie uczymy studentów ani uczniów na temat prawa autorskiego i nowych możliwości licencjonowania treści oraz możliwości wykorzystania treści opublikowanych na wolnych licencjach.</b> Mogłoby to zmniejszyć pirackie wykorzystywanie utworów i zwiększyć wykorzystanie wolnych lub częściowo wolnych treści do tworzenia nowych utworów. Być może przynajmniej częściowo skłoniłoby to do rezygnacji np. z muzyki chronionej restrykcyjnym prawem autorskim na rzecz muzyki uwolnionej. Na pewno pozwoliłoby się zastanowić nad obowiązującym prawem, nad tym, czy przystaje do nowych technologii i czy jest sprawiedliwe, czy służy społeczeństwu i czy jest niezbędne, jeśli tak, to w jakich warunkach. Bez dyskusji na ten temat przy jednoczesnym piętnowaniu piractwa i bez wyjaśnienia sytuacji, szkoła i uczelnia wspierają jedynie kulturę zamkniętą, w której trzeba pytać o zgodę i często za nią płacić. Bo czy wiele osób ma świadomość, że ostatnie przedłużenie okresu obowiązywania prawa autorskiego wiązało się z silnym lobbingiem Disneya, ponieważ kończył się okres ochrony prawa autorskiego w stosunku do Myszki Miki?</span></span> </p> </li></ul> <ul><li> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;"><b>Naukowcy opłacani z publicznych pieniędzy publikują książki tylko w formie drukowanej, chociaż mogliby to robić równolegle w internecie za darmo.</b></span><span style="color:#000000;"> Przykładem takiej publikacji jest “Wolna kultura” Lessiga. Nie tylko udostępniona za darmo, opublikowana na licencji Creative Commons, ale również przetłumaczona darmowo przez grupę wolontariuszy.</span></span> </p> </li></ul> <p style="line-height: 150%; text-decoration: none;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><b>3. Zmierzamy w stronę nowego świata (?)</b></span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Pomimo niewiedzy pedagogów, inicjatywy zainspirowane hakerską kulturą funkcjonują dobrze. Przykładem jest Open Access, mający za cel bezpłatne udostępnianie aktualnych czasopism naukowych, które swobodnie można kopiować, tak by ludzie z całego świata mieli dostęp do najświeższej wiedzy naukowej. Przykładem jest Open Course Ware, inicjatywa MIT, które zdecydowało się opublikować wszystkie swoje kursy na licencji Creative Commons, godząc się na ich modyfikowanie, tak by ludzie z całego świata mogli dostosować je do własnych potrzeb. Przykładem są licencje Creative Commons, które umożliwiły internautom w łatwy sposób informowanie się nawzajem, w jaki sposób można bez kontaktu z nimi wykorzystywać ich utwory. Innym przykładem są sieci wymiany plików, umożliwiające łatwe dzielenie wiedzą, rozrywką i własnymi utworami. Wreszcie ciekawym przykładem jest projekt AFRICA@HOME, który działając podobnie jak projekt SETI@HOME, pozwala na wykorzystanie mocy obliczeniowej komputerów z całego świata do rozwiązywania problemów w ramach projektów humanitarnych związanych z Afryką, m.in. walki z malarią. Podobnych projektów, działających na różne sposoby, skupionych na wymianie, współpracy, dzieleniu się, pomaganiu i ulepszaniu jest bardzo wiele. Oczywiście niektórym z nich, np., Wikipedii można wiele zarzucić, ale drobne błędy i niedoskonałości są konsekwencją umożliwienia wszystkim chętnym współtworzenia encyklopedii. To konsekwencja płynności internetowej sieci. Poza tym wspomniana Wikipedia bazuje na innym modelu wytwarzania wiedzy niż w przypadku tradycyjnej encyklopedii i nie jestem pewien, czy można je ze sobą porównywać.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> W stosunku do wolnych licencji pojawiają się zarzuty, że korzystanie z nich i umożliwianie modyfikowania i zgoda na swobodę kopiowania treści to komunizm. Zarzut taki postawił m.in. najbogatszy człowiek świata- Bill Gates, właściciel największej wytwórni zamkniętego oprogramowania, której reklamować tutaj nie zamierzam. Odpowiedź szefa Creative Commons, Lessiga była prosta- to nie komunizm, ale commonism, który nawiązuje do dóbr wspólnych istniejących dawniej m.in. w Anglii. Wszyscy mieszkańcy wioski mogli z takich dóbr wspólnie korzystać, aż do momentu grodzenia, który spowodował podział commons na prywatne parcele. Podobnie dzieje się w dzisiejszej sieci. Obszar własności wspólnej jest grodzony i należy temu przeciwdziałać. I nie jest to komunizm. Jak mówi jeden z hakerów: <span style="font-style: italic;">“Karol Marks nie wynalazł pomagania sąsiadowi”</span><a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc"><sup>4</sup></a>.</span></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Idea przyświecająca Wikimedii i Creative Commons nie jest pomysłem nowym. W nauce dzielenie się pomysłami i modyfikacja funkcjonują od zawsze i są niezbędne dla jej rozwoju. Wymiana informacji umożliwia istnienie społeczności uczących się osób i można się zastanowić, czy w nauce nie praktykuje się od dawna tego, co postuluje wolne oprogramowanie. A właściwie to ruch wolnego oprogramowania wywodzi się z nauki, z informatyki. Nie jest to zatem nic nowego i abstrakcyjnego.</span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Popularność dzielenia się informacjami w internecie i modyfikacje różnorodnych utworów przez użytkowników internetu, często niezgodnie z prawem i próby przeciwdziałania swobodnej wymianie i korzystaniu z informacji, skłaniają do postawienia pytania: czy ludzką ciekawość i twórczość, które zawiodły nas tu, gdzie obecnie się znajdujemy, można i warto ograniczać w imię praw współczesnego rynku? Dzisiejszy problem to nie tylko “jak się uczyć”, ale również “skąd”. I nie jest to problem związany jedynie z wiarygodnością źródeł- krytyczne podejście do informacji jest niezbędne, chociaż weryfikacja źródeł, jak uważa m.in. Zygmunt Bauman, staje się niemożliwa. Pytanie “skąd się uczyć” to pytanie dosłowne- skąd brać informacje, jeśli dostęp do wartościowych treści jest coraz bardziej ograniczony? Możemy coraz częściej zadawać pytania: dlaczego pewnych rzeczy nie mogę się uczyć? Czemu część, coraz większa część światowych zasobów wiedzy, jest dla mnie zamknięta? Według Ebena Moglena, profesora prawa i współtwórcy licencji GNU GPL i innych: </span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;">“<span style="font-size:100%;"><i>zakazywanie dzielenia się, zabranianie ludziom uczenia innych tego, co wiedzą i uczenia się tego czego sami chcą, jest złe”</i>.<a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote5sym" name="sdfootnote5anc"><sup>5</sup></a></span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Istotne jest również pytanie “czy dzisiejszą wiedzę możemy wykorzystać do tworzenia nowej?”- wbrew pozorom odpowiedź nie jest tak prosta i pewna jak mogła być jeszcze wczoraj.</span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Walka o dostęp do wiedzy i informacji powinna być jednym z najważniejszych zadań pedagogów w epoce tworzącego się w bólach społeczeństwa wiedzy, choć w kontekście wcześniejszych rozważań przychodzi na myśl pytanie prof. Szkudlarka, przytaczane przeze mnie gdzie indziej, ale warte przypomnienia: <i><span style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;">“Knowledge society? What the fuck is knowledge society?”</span></i>. Komputeryzacja postawiła przed nami nowe wyzwania, które wcześniej nie istniały, m.in. skala problemu egzekwowania prawa autorskiego i ograniczeń, jakie to prawo nakłada. Ale jako osoby, dla których edukacja jest bardzo istotna, powinniśmy stanąć po stronie dostępu do wiedzy i wykorzystania twórczych możliwości. Nie mówię, że powinniśmy walczyć o zupełną wolność dostępu i modyfikowania informacji, to sprawa do dłuższej dyskusji. Chociaż podobne propozycje już się pojawiają w postaci radykalnych manifestów, krytykujących wszelkie ograniczenia dostępu. Jest to m.in. “Manifest neolingwistyczny” grupy polskich poetów, ale sprzeciw, choć wyprowadzony z innych źródeł, pochodzi również spod pióra polskich pedagogów prof. Melosika i prof. Szkudlarka, którzy napisali wspólnie książkę “Kultura, tożsamość i edukacja. Migotanie znaczeń”. Manifest neolingwistyczny opublikowano na licencji GNU FDL:</span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;">“</span><span style="font-size:100%;"><i>Informacja chce być wolna. Informacja chce się przytulać z innymi informacjami. Pragnie kontaktu i wymiany. Na słowa nie ma copyrightu. Używamy tych samych słów co wszyscy. Jesteśmy wtórni, jesteśmy po recyklingu, jesteśmy ponad.</i></span></p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"><i>Ogłaszamy śmierć kartki papieru, ale nie boimy się grzebać w trupach. Wybieramy ekran, na którym słowa pojawiają się i gasną, jakby ich nigdy nie było. Wybieramy zmianę, modyfikację i kolejne wersje systemu. Nic nie zostało powiedziane raz na zawsze. Należy skracać i dopisywać słowa Kochanowskim, Mickiewiczom, Miłoszom. Nie ma oryginału. Oryginały nie istnieją i nigdy nie istniały. Są tylko kopie. Każda inna.”</i><a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc"><sup>6<br /><br /> </sup></a></span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"> Melosik i Szkudlarek są bardziej radykalni, bo utwory pochodne nie muszą być opublikowane na konkretnych warunkach, jak w przypadku manifestu:</span> </p> <p style="line-height: 150%;" align="justify"> <span style="font-size:100%;"><span style="font-family: Arial;font-family:Nimbus Roman No9 L, serif;" ><i>"A teraz wszystko przed Tobą. Załączamy do tej książki dyskietkę z tekstem. Dyskietka jest “otwarta”. Idea interteksualności może znaleźć swoje kolejne dopełnienie. Wpisz się w nasz tekst, dopisz się, zmień go, przekształć, przewróć, wymaż, zrób co chcesz. Nie rościmy sobie prawa do “ostatecznego słowa”. Puszczamy ten tekst w czas i przestrzeń. Może uratujemy słowo przed zamknięciem. Odwołujemy się przy tym do przekonania, iż “to, co piszemy dzisiaj, może zostać zakwestionowane przez to, co pojawi się jutro”. Prawie każdy przykład, który wykorzystaliśmy, mógł już utracić pewien rezonans lub uzyskać nowy do momentu, w którym ta książka jest publikowana, ponieważ efemeryczność jest częścią współczesnej kultury”</i></span><span style="font-family: Arial;font-family:Nimbus Roman No9 L, serif;" >.</span><span style="font-family:Times New Roman;"><a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc"><sup>7<br /><br /> </sup></a></span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Przedstawione wcześniej przykłady wspólnego działania celem wytworzenia nowej wiedzy, być może nie są niczym nadzwyczajnym w świecie ludzi połączonych ze sobą globalną siecią informacyjną. Howard Rheingold uważa, że dzięki tej sieci możemy się uczyć działać wspólnie, a nowe technologie pozwoliły ludziom na współpracę w obszarach, gdzie nie było to możliwe wcześniej. Nazywa to zbiorową inteligencją, “inteligencją tłumu”, jaką charakteryzują się mrówki czy pszczoły, a którą Stanisław Lem opisuje w powieści “Niezwyciężony” w postaci sztucznych pseudo owadów, które same nie są zdolne do działania i dopiero łącząc się w całość stanowią potężną siłę. Być może tak będzie w przypadku ludzi? Z kolei haker Eric Raymond określa to jako bazarowy sposób produkcji, który jest bardziej efektywny niż produkcja katedralna, bo opiera się na tzw. prawie Linusa: “Przy dostatecznej liczbie patrzących oczu, żaden bug, czyli błąd, nie jest groźny”. Żeby jednak nowy sposób produkcji był możliwy, trzeba ludziom pozwolić na dostęp do wiedzy i jej wykorzystywanie. </span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"> Podsumowując, zacytuję Ryszarda Kapuścińskiego:</span></span> </p> <p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;">“<span style="font-size:100%;"><i>Być może zmierzamy w stronę świata tak zupełnie nowego i odmiennego, że dotychczasowe doświadczenia historii okażą się niewystarczające, aby go pojąć i móc się w nim poruszać. W każdym razie świat, w który wchodzimy jest Planetą Wielkiej Szansy, ale nie szansy bezwarunkowej, lecz otwartej tylko dla tych, którzy potraktują swoje zadania serio, dając tym dowód, że siebie samych traktują serio. Jest to świat, który potencjalnie wiele daje, ale i wiele wymaga, w którym próba łatwego chodzenia na skróty jest często drogą do nikąd”.<a class="sdfootnoteanc" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote8sym" name="sdfootnote8anc"><sup>8</sup></a></i></span></span> </p> <br /><div id="sdfootnote1"> <p class="sdfootnote" style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm; font-style: normal; line-height: 150%;" align="justify"> <span style="color:#000000;"><span style="font-size:85%;"><a class="sdfootnotesym" href="http://docs.google.com/RawDocContents?docID=dmmphc4_45hgvr6x&justBody=false&revision=_latest×tamp=1187684611322&editMode=true&strip=true#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> E. Bendyk, Wstęp. [w] L. Lessig. Wolna Kultura. W jaki sposób wielkie media wyk