Subscribe to my full feed.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, marzec 25, 2007

(ludowe) tańce z gwiazdami

Zerkam na "Taniec z Gwiazdami". Kasia Tusk, biedne, prawie, że samotne dziecko, które (według szklanej kuli) tylko dzięki pomocy partnera- tancerza, z którym na oczach widzów brudzi się bitą śmietaną, może odnaleźć się w wielkim świecie. Kolejne dziecko Wielkich, występujące pod pseudonimem "studentka psychologii", jak niegdyś "nosząca imię po ojcu" (a może "Ojcu"? Gdyby można było startować na trzecią kadencję...) Kwaśniewska i o mniej szczytnie brzmiącej profesji Wałęsówna (bo bycie studentką psychologii to jest coś, chociaż pamiętam jak mama Kasi donosiła papiery, kiedy ta z ostatniego miejsca dostała się na pedagogikę, widać bycie "studentką pedagogiki" nie brzmi zbyt dobrze na salonach). Postaram się ograniczyć dygresje, ale tkwię w transie hipertekstowego rozkawałkowania.

"Taniec z Gwiazdami" jest teleturniejem cudownym. Mamy tu wspaniałe gwiazdy, które nareszcie nabierają ludzkiej twarzy, pospolitych, kanciatych ruchów, mogą się przewrócić, są strasznie spocone (może nie powinienem, ale pewnie strasznie śmierdzą) i podczas udzielania wywiadu zaraz po odbytych piruetach, dyszą przeraźliwie. Gwiazdy to nie wszystko. Są też Oni. Oni siedzą na krzesełkach i co rusz używają sobie na gwiazdach, wytykając im ludzkie, te zwyczajne ludzkie błędy! Olbrychski, syn Daniela nie wdał się w ojca (Ojca?- przepraszam) i tak pięknie kanciato, prawie jak ja, kręci się w pseudo paso doble, a Oni jęczą, że niby źle, że nie było "czegośtamcotrudnowymówićizrozumieć", że "stópka za bardzo przy ziemi", a "ramionka zbyt garbate" i tak dalej i tak dalej ("to jest niezła zabawa..."). Oni nie są jednak do końca jednorodni. Dzielą się na wrednych i mniej wrednych. Wredni rzadziej ujawniają swoje typy. Używają szatańskiego języka i trudnych do wymówienia zaklęć, żeby ukarać tancerzy za błędne wypełnienie rytualnych gestów. Mniej wredni udają ludzkich, swoich, dobrych, wyrozumiałych, ale swojej miłości nie dzielą sprawiedliwie na wszystkich tancerzy, od czasu do czasu mówią piękne słówka, karzą jednak przyznawaniem magicznych liczb gorszej jakości mniej lubianym. Są nieco nieobliczalni, ale starają się udawać przed ludem walkę z wrednymi, pozornie stając po stronie zwykłych śmiertelników. To jednak nie jest całość spektaklu.

Główni bohaterowie o dualnej naturze- na co dzień boskiej, gwiezdnej, dziś wciąż gwiezdnej z racji codziennej boskości, stają się jednak jednocześnie ludźmi (bogowie- ludzie? H e r e z j a ?)- poddają się nie tylko osądowi Onych. Gdyby tylko Oni wyrażali swoje zdanie i odgrywali spektakl zwalczających się nadludzi osądzających bosko-ludzkich tancerzy, byłoby dość sprawiedliwie i sensownie. Rola Onych w pewnym momencie się jednak kończy i do głosu dochodzi... motłoch. Cała władza, a właściwie jej część, bo zdobyte liczby magiczne pozostają, przechodzi dosłownie w ręce motłochu, który chwyta za telefony i dokonawszy w swoich prostych rozumach oceny, przesyła swój głos "za" dowolnej parze. Siła motłochu nie tylko w ocenie, ale także w możliwości dokonania nieograniczonej liczby ocen, przez co najsłabsza gwiazda może zabłysnąć na koniec programu niczym nova, a najwspanialej oceniona przez Onych zapaść się pod ciężarem własnego żalu w dziurawą czerń.

Być może częściowa bezpośrednia demokracja "Tańca z gwiazdami" jest rozwiązaniem dla rządzącej partii, która delikatnie modyfikując styl rządzenia, mogłaby zyskać uwielbienie tłumu. Jarosław "Mądry" (kiedyś już go tak nazwałem, dodając jednak, że ukraiński protoplasta pewnie przewraca się w grobie) próbował już tak robić- a to referendum w sprawie Rospudy a to inne rzeczy "których tak wiele, że aż trudno wymienić"- pozwólcie że skorzystam ze słów samego "pana prezesa". Dać tłumowi ograniczony wybór, każdy dobry, dokonać wstępnej selekcji i resztę zostawić ludowi, który wybierze z określonego zakresu i niczym nas nie zaskoczy, będzie jednak pewny, że partycypował w procesie władzy.

Być może kultura wysoka ostatecznie umarła i zmiksowała się z niską. Tylko czemu mam wrażenie, że ze zmieszania tego co ludowe z tym co salonowe wychodzi szara breja? Zabawne- każde z osobna piękne, a razem...

Być może nadchodzi epoka skrajnej demokracji, w której większość przegłosowuje bezpardonowo mniejszość. Grupy uciskane? Jak to, przecież mogły się wyrazić w audiotele (wysłać dziesięć, a nie jeden sms) lub internetowej sondzie. Tylko czemu mam wrażenie, że polityka staje się kwestią pseudogustu, wyborem z uprzednio przygotowanej półki w hipermarkecie?

Być może "głupców nie sieją, oni sami wschodzą" jak powtarzał znane przysłowie Stanisław Lem, innym razem pisząc, że demokracja bezpośrednia oparta na nowych technologiach jest jednym z największych zagrożeń dla ludzkości...

Tag:
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.

czwartek, marzec 01, 2007

O telewizji

Od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem telewizora. Może to się Wam wydać dziwne, ale telewizora do tej pory nie posiadałem i korzystałem z karty telewizyjnej w komputerze. Ale, jak to się mówi, apetyt rośnie w miarę jedzenia, nawet wśród tych, którzy krytykują nadmierną konsumpcję. Oczywiście z lepszą jakością obrazu, większą przekątną ekranu, a także w związku z nowością urządzenia (wczoraj było nowe, od dzisiaj co chwila zbliża się do śmietnika) wzrosło zainteresowanie programami. Oglądałem krótko i dość losowo. I z przykrością stwierdzam, że współczesna telewizja mnie przeraża.

Natrafiłem na debatę "Polacy" w Telewizji Polonia. Włączyłem w momencie, gdy pokazywano sceny ze "Szpitala przemienienia", przedstawiające eksterminację upośledzonych umysłowo (nie wiem, czy jeszcze pedagodzy specjalni używają określenia "upośledzony", w razie czego nikogo nie chciałem obrazić). Po chwili wracamy do studia, gdzie prowadzący nagle informuje, co obejrzeliśmy i że właśnie niedawno w Szwajcarii uchwalono ustawę umożliwiającą eutanazję upośledzonych umysłowo. Przeraziła mnie manipulacja, jakiej dokonano. Podobno przed projekcją fragmentu filmu spokojnie i ważąc argumenty rozmawiały ze sobą dwie strony: zwolennicy i przeciwnicy eutanazji. I zwolennicy poczuli się oszukani i zmanipulowani, ponieważ autorzy programu porównali eutanazję do eksterminacji, korzystając przy tym z drastycznych obrazów, do tego pozbawionych komentarza, co automatycznie sprawiało, że jakiekolwiek argumenty zwolenników będą tłumaczeniem zbrodni. Co więcej, gra na emocjach przeciwników eutanazji sprawiła, że dali się wpędzić w pułapkę- i część z nich broniła eutanazji upośledzonych umysłowo, chociaż po chwili refleksji można się zastanawiać czy to jeszcze eutanazja i jedna trzeźwa rozmówczyni zwróciła na to uwagę, twierdząc, że eutanazję popiera, ale eutanazja upośledzonych umysłowo nie jest świadomym wyborem chorych, nie jest zatem eutanazją. Manipulacja polegała również na tym, że po informacji o nowej ustawie dotyczącej eutanazji w Szwajcarii, zupełnie nie wyjaśniono na czym ma polegać eutanazja upośledzonych umysłowo, w jakich warunkach ma być przeprowadzana. Nie przekazano żadnej informacji na ten temat, co było dowodem stronniczości autorów programu, w dodatku prowadzący zdenerwował się oburzeniem i krzykiem o manipulacji i sam nerwowo wyrzucił z siebie, że według niego eutanazja to zbrodnia. Niestety, przyznać rację muszę jednej z rozmówczyń, która powiedziała, że w telewizji publicznej, która ma służyć wszystkim obywatelom, spodziewała się merytorycznej dyskusji i bezstronności prowadzącego.

Innym ciekawym kanałem, na jaki zwróciłem uwagę jest Ezo TV. Wy dzwonicie, a wróżka mówi Wam nie tylko, co się w życiu zdarzy, ale jak macie się zachować. Jeden z przykładów:

wróżka pyta: czy pani mama jest chora?
odpowiedź: tak, jest bardzo chora.
wróżka: no właśnie. Widzę, że pani mama przenosi się do bozi, chce już odpocząć, nic nie pomoże, proszę zamknąć wszystkie administracyjne sprawy.
odpowiedź: ojej, a miałam nadzieję, że się poprawi. Trudno. Tak myśleliśmy, że mama niedługo umrze.

Inny fragment z tej samej rozmowy, a raczej monolog wróżki:
Proszę uważać na przeziębienia męża. Jeśli zachoruje ma sam powalczyć z chorobą, a Pani niech podaje mu tylko wodę z cytryną, to wystarczy, nie trzeba żadnych leków.

Rozumiem, że ludzie chcą posłuchać wróżki, która mówi o ich ewentualnej przyszłości. Ale "rady" dawane przez wróżkę mogą mieć wpływ na życie i zdrowie telefonujących osób. Bo co będzie, jeśli chora matka dzwoniącej osoby nie jest umierająca i w przypadku pogorszenia stanu zdrowia wystarczyłoby zawieźć ją do szpitala, ale rodzina, pomna rad wróżki stwierdzi, że to już koniec i pozwoli umrzeć matce? Co będzie, jeśli mąż kobiety zachoruje ciężko na grypę, a ta nie zdecyduje się pójść do lekarza, czy też wezwać pogotowie, bo przecież cytrynka wystarczy. Przeraża mnie fakt, że w świecie o rozwiniętej nauce zezwala się na pokazywanie ludziom wróżkarskich bredni, które mogą zaszkodzić ludziom. Po Ezo TV dałem sobie spokój z wyszukiwaniem smaczków i wróciłem do znanych, edukacyjnych kanałów Discovery itp.

Miłego oglądania!

Tag:
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.