Szukaj na tym blogu

2

"Emeryten party" w Świątyni Opatrzności...

czwartek, stycznia 25, 2007

Moje zdziwienie sięga zenitu. Przypominają mi się plakaty, promowane zupełnie niedawno w “Magazynie Sztuki” i przedstawiające IV Rzeczpospolitą, w nawiązaniu do nazistowskich Niemiec. Oczywiście nie twierdzę, że PiS to partia nazistowska. Ale jednak ślepo próbująca narzucić nam jedną, spójną wizję państwa narodowo- katolickiego. I ta betonowość światopoglądowa, populizm, przypominają działania jedynie słusznej partii, nie tylko III Rzeszy, ale i ZSRR. PiS (na plecaku nastolatka na ulicy widziałem napis: “PiS off” ;) ) proponuje nam państwo, które nieustannie stawia Polaków w opozycji do Niemców i Rosjan, państwa, które zapomniało, że polska tradycja, to tradycja szlacheckiej anarchii, demokracji, wielokulturowości, czerpania z Zachodu, ze Wschodu, państwa wielonarodowego, w którym kultury mieszały się, ale i żyły obok siebie. Sam jestem przykładem ciekawych losów Rzeczpospolitej. Dziadek ze strony ojca (którego przodek, francuski żołnierz kampanii napoleońskiej uciekając spod Moskwy osiadł na Litwie), Polak, uciekał przed Towarzyszami razem ze swoją żoną Litwinką do Polski. Babcia ze strony mamy, zgermanizowana Kaszubka, do piętnastego roku życia mówiła wyłącznie po Niemiecku i do dzisiaj zdarza jej się zapisywać polskie słowa z niemiecka. Jej przyszły mąż przesiedział wojnę w obozie koncentracyjnym, bo jego ojciec nie podpisał Volkslisty (mógł udawać Kaszubę, ale pochodził z Mazowsza i nie chciał zostawać Volksdeutschem). A w moim rodzinnym mieście aktywnie działa Mniejszość Ukraińska, która ma nawet swoją cerkiew, Mniejszość Niemiecka, Kaszubi, Polacy zza Buga i z centralnej Polski.

Przez wzgląd na korzenie, wychowywanie w otoczeniu różnych kultur i szacunek dla inności, nie mogę zgodzić się na zakompleksione pomysły braci Kaczyńskich, zmierzające do realizacji wizji “jedno państwo, jeden naród, jedna religia”. Najgorsze jest jednak to, że po odszyfrowaniu terminu “Polska solidarna”, proponowanego przez PiS, okazuje się, że solidarność oznacza homogeniczność. I jeśli nie jest się białym Polakiem (zapewne można zweryfikować wszystkich kilka pokoleń wstecz) wyznania katolickiego, żyjącym w związku małżeńskim, którego aktywność polityczna ogranicza się do oddania głosu wyborach (bo tak PiS rozumie demokrację), to trzeba na siebie uważać.

Ciekaw jestem, czy fakt przekazania 40 milionów złotych z naszych składek emerytalnych płaconych na rzecz ZUSu, na budowę Świątyni Opatrzności Bożej (emerytom i rencistom pozostaje już tylko się modlić, przecież "nie samym chlebem człowiek żyje"), odbije się echem w wolnych mediach i czy zostanie zapamiętany. Zastanawiające jest również to, że tylko kilkudziesięciu posłów było przeciw podczas dzisiejszego głosowania w Sejmie. Zatem projekt “Polski solidarnej” PiSu pasuje jak widać także (neo)liberałom z PO. Mamy zatem ciekawą sytuację: pozorną gierkę w mediach i obrzucanie błotem na konferencjach prasowych dwóch największych obecnie partii, a jak przychodzi "co do czego", jednogłosowość podejmowania “słusznych” decyzji. I naprawdę czuję się dziwnie, kiedy okazuje się, że spadkobiercy PZPR stoją tam, gdzie w '68 studenci, a PiS ze stronnikami tam, gdzie stało wówczas ZOMO. Jak widać radykalna retoryka może Jarosławowi “Mądremu” (ukraiński protoplasta przewraca się pewnie w grobie, gdy to piszę) stanąć kością w gardle... czego Wam i sobie życzę (jak pisał Kisiel, a przynajmniej tak twierdzi Lem, bo do Kisiela, wstyd się przyznać, jeszcze nie dotarłem).

Tag:
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.

2 Responses to ""Emeryten party" w Świątyni Opatrzności..."

jah Says:

Nie trzeba daleko szukać, żeby utwierdzić się w słuszności Twojej diagnozy. Ot, historia Fussa Bardzo znamienne, nie sądzisz?

GDS Says:

O aferze już słyszałem. Najśmieszniejsze jest to, że kiedy zaczynasz dyskusję o antysemityźmie i beton-katolicyźmie, wykorzystując symbole, które stosuje strona przeciwna, to już o wolności słowa możesz zapomnieć. Gdybym był na bilbordzie Fussa, to bym zorganizował kampanię wspierającą artystę. Co ztego, że prosty przekaz, że proste symbole. Jak widać te są najlepsze i najbardziej w oczy kolą. Państwo policyjne i urząd cenzora nadchodzą, a właściwie już działają.

Koniecznie zobacz, jak wyglądają w Polsce demokratyczne debaty- fakt, Ikonowicz wiedział jak zagrać na nerwach i czegokolwiek by nie zrobił, wynieśliby go z sali. Ale postawa rzecznika praw obywatelskich to już przesada:
http://www.youtube.com/watch?v=5yEWroQxuT8