Szukaj na tym blogu

0

Nowe okna...

środa, stycznia 31, 2007

Pisze o tym pewnie nie tylko blogosfera, ale i większość serwisów informacyjnych [konia z rzędem temu, kto obecnie odróżnia blog od serwisu informacyjnego ;) ]. Chodzi o premierę nowego Windows, o której również zamierzam napisać, chociaż nie jestem zwolennikiem opisywania nowych gadżetów. A pisarstwo gadżeciarskie się w polskiej (nowomedialnej), a jeszcze mocniej światowej blogosferze zdarzało i zdarza, choć jest to jedynie powiększanie informacyjnego śmietnika (swoją drogą tak Lem określał internet; wiem wiem, za częste odwołania do Lema).

Napiszę, ale postaram się w miarę krótko i dość powierzchownie. Dałem się pewnie poznać jako wróg Microsoftu, a to nieprawda. Sam Microsoft mi nie przeszkadza. Nie podoba mi się jedynie sposób produkcji (zamknięty, własnościowy) oprogramowania, dystrybucji (wysokie ceny, ograniczone wersje dla krajów rozwijających się), licencje wykorzystywania (ogromne ograniczenia wersji OEM i coraz większe wersji BOX) i stosowanie zamkniętych formatów plików. Poza tym nie lubię molochów, chociaż coraz trzeźwiej patrzę na możliwości współistnienia i współpracy korporacji z użytkownikami. Oczywiście nadal widzę zagrożenia i pamiętam o przestrogach tych, którzy sądzą, że "cała ta Web 2.0, GNU/ Linux itp. to i tak wymysły biznesu spreparowane w celu lepszej kontroli nad nami" (to nie moja teza: pomimo nowych możliwości, wszystkie "nowości" i tak nie dyskutują ze słusznością kapitalizmu i proponują jedynie delikatnie zmodyfikowaną wersję, co ogranicza nas choćby w możliwościach krytykowania współczesnego świata i tworzenia alternatywnych modeli).

Zatem krytycznie, ale nie z zupełną antypatią i wrogością patrzę na działania koncernów. Zarzucono mi zupełnie niedawno, że określając koncerny jako "wielkie", zapewne zapomniałem dodać "krwiożercze" i "przedstawiam socjalistyczny tok myślenia". Cóż, niektórym trudno przychodzi zrozumienie, że niełatwo poglądy poszeregować w szufladkach z numerkami. Jednak określenie "wielkie koncerny" funkcjonuje, zapewne ma zabarwienie pejoratywne (chyba że ktoś z szacunkiem pisze o ich wielkości). I oto co IDG pisze o nowym Windows:

"Naszym zdaniem, z Visty powinieneś również zrezygnować, gdy nie podoba ci się, jak wielkie koncerny wdzierają się w twoją prywatność. Oprócz HDCP (patrz wyżej) w systemie duży nacisk położono na obsługę mechanizmów DRM, które zabezpieczają interesy wytwórni muzycznych i filmowych, a tobie uniemożliwiają skopiowanie filmu lub płyty audio na dysk. Jest to szczególnie uciążliwe dla zwolenników Windows Media Player - w Windows XP możesz decydować, czy chcesz zainstalować najnowsze poprawki do mechanizmu DRM. W Viście natomiast dostajesz WMP11, który ma już pełny pakiet bibliotek zajmujących się obsługą Digital Rights Management. W żaden sposób go nie przeskoczysz ani nie usuniesz".

Zatem do zarzutów wymienionych nieco wyżej powinienem dodać: ograniczenie wolności wyboru użytkownika. Właściwie dlaczego, załóżmy że zapłaciłem za OS, nie mogę kopiować na co mam ochotę i swobodnie wykorzystywać możliwości systemu i komputera? Ograniczenia wykorzystywania komputera już na poziomie systemu operacyjnego wpisują się moim zdaniem w dyskurs "wojny prewencyjnej" Busha i przypominają instytucję "przedstępstwa" z "Raportu Mniejszości", gdzie łapano złoczyńców jeszcze przed popełnieniem zbrodni, w oparciu o widzenia trójki dziwolągów. A Microsoft, choć Bill Gates korzysta nielegalnie z treści chronionych prawem autorskim, kolaboruje z koncernami medialnymi, chcąc nas zmusić do każdorazowego zakupu piosenki czy filmu, bez względu na to, czy prawo w określonych okolicznościach pozwala nam na wykorzystywanie skopiowanych treści.

Inna sprawa poruszona przez IDG to zmiany związane z możliwościami wykorzystania wersji pudełkowej:

"Wersja pudełkowa (BOX) jest dużo droższa, ale oferuje znacznie większą wygodę. Taką edycję Windows XP można było przenosić bez ograniczeń. Teraz sprawy nieco się skomplikowały: otrzymasz pozwolenie na jednorazowe przeniesienie Visty do innego komputera. Biorąc pod uwagę, że czas życia sprzętu wynosi zwykle mniej więcej dwa lata, w momencie premiery kolejnego Windows możesz być zmuszony do kupienia go, bo akurat zechcesz po raz kolejny zmienić notebook".

Zatem użytkownik, pomimo wyłożenia sporych pieniędzy, może coraz mniej. Co prawda mnie zakup Windows w tej chwili nie dotyczy, ponieważ przymuszony pewnymi okolicznościami korzystam z legalnej wersji (akademickiej- darmowej) jako drugiego systemu operacyjnego. Jednak wszystkim, którzy zamierzają zmienić system polecam zastanowić się nad GNU/ Linuxem i innymi wolnymi, albo chociaż open source'owymi systemami (jak np. Open Solaris). Oferują to co Windows, aktualizowane są częściej i nie wciskają nam na siłę całej góry ograniczeń.

A w ramach małej terapii szokowej: ciekaw jestem, ile osób kochałoby Microsoft, gdyby udostępnił przynajmniej Windows i Office na licencji GNU GPL. Ja byłbym jedną z pierwszych osób zamawiających koszulkę z logo M$. Kto wie, może będę miał okazję uczynić podobnie, jeśli Sun opublikuje Open Solaris na licencji GNU GPL. Ale na razie to chyba daleka przyszłość. W tej chwili Open Suse 10.2 (GNU/ Linux- do ściągnięcia za darmo, ze swobodą modyfikowania i rozpowszechniania) świetnie sprawuje się na moim biurku, a XP do pięt mu nie dorasta.

Źródło cytatów

Tag: , , , , ,
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.

0 Responses to "Nowe okna..."