Szukaj na tym blogu

12

wczoraj geje, dzisiaj pielęgniarki, ty będziesz następny

środa, czerwca 20, 2007


Mój znajomy z zespołu NO SE, gdzie niegdyś grałem, krzyczał w jednej z piosenek:


"Wszystkie metody są dobre, by twoja odwaga znikła gdzieś za murami komisariatu.
I tam bez świadków nawet słuszne racje zostaną zamienione w kupę g#$%@.

Odpowiednie paragrafy, jakie ci przedstawią, bardzo szybko zmuszą cię do uległości (...)"
.

Co prawda tekst dotyczył donoszenia na policji, ale świetnie pasuje do wczorajszo- dzisiejszych wydarzeń. Wydarzeń, które moim zdaniem pokazują przepaśc pomiędzy ludźmi a władzą i wskazują, że obecny system pseudodemokratyczny można o kant d#$% potłuc, bo na górze nie mamy reprezentacji, ale zamordystyczne jaśniepaństwo, którego guru został określony przez Lecha Wałęsie s-synem.



Co się zmieniło? Nie chodzi już o to, że władza ma za nic rozwydrzonych protestantów z Inicjatywy Uczniowskiej, którzy nie kryli swoich anarchistycznych lub lewicowych sympatii. Nie chodzi o bezprawne zakazywanie demonstrowania gejom. Nie chodzi już nawet o to, że wiceminister zdrowia chce leczyc gejów i lesbijki, na równi z pedofilami. Tym razem po nosie, ale i po głowie i po plecach, dostały reprezentantki pielęgniarek. Nikt nie spróbował z nimi porozmawiac i siłą usunięto je z drogi, bo przeszkadzały normalnym obywatelom. Jak mówi policja "przeniesiono pielęgniarki o pięc metrów". Co to jest pięc metrów? Po co rozmawiac, jeśli można zepchnąc na bok, na margines.



Bolesne jest to, że rząd, którego idiotyzm szykanowania lewicy, gejów i innych odszczepieńców był dla mnie jeszcze zrozumiały, z racji wyznawania przez rządzących kaczystyczno- betonowych moher-poglądów, tym razem zabiera się za protestujące pielęgniarki. Pielęgniarki, które za grosze muszą wykonywac prace, o których władzom się nawet nie śniło, w dodatku za tak małe pieniądze, że szkoda słów. Nie protestowały z lewicowymi sztandarami, nie szły solidaryzowac się z gejami. Chciały godziwych zarobków za ciężką pracę i zmiany chorej służby zdrowia. W zamian dostały zepchnięcie na chodnik, otoczenie kordonem policji i brak kontaktu z okupującymi kancelarię premiera koleżankami. Nie zapominajmy też o planach rozwiązania sytuacji, jakie ma Kaczyński, gdyby sytuacja rozgrywała się nie po myśli rządu. Kamasze na lekarzy i pielęgniarki już czekają, a ja niecierpliwie czekam na powołanie służby zdrowia do wojska. Po to, by zobaczyc ostateczny krach pseudosolidarnościowej wizji PiSu.

Obrazy skopiowane bez zgody autora ze strony użytkownika flickr: dr Ijon Tichy

Tag:
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

12 Responses to "wczoraj geje, dzisiaj pielęgniarki, ty będziesz następny"

*c Says:

http://czerski.art.pl/?n=475

...i jeszcze chcę dodać, że ręce mi opadają jak myślę, że utrzymuję także pracowników naukowych, żeby mogli sobie snuć równie głębokie rozważania i w charakterze zarzutu pisać "siłą usunięto je z drogi, bo przeszkadzały normalnym obywatelom".

GDS Says:

*c chciałem napisać dłuższy komentarz, ale na razie się powstrzymam, bo, kurwa (jak sam przerywasz w swoim wpisie), nie chce mi się komentować neoliberalnego bełkotu kogoś, kto górników nazywa chujami.

Akurat po Tobie spodziewałem się wyższego poziomu refleksji.

jah Says:

->c.
no i po co się tak wnerwiać. Daruj sobie takie banalne manifestacje irytacji...Pretensje, że kogoś utrzymujesz? Żałosne. Za bardzo się przeceniasz....

*c Says:

GDS: nie "górników", a bardzo konkretnego chuja z "sierpnia 80", który bez zmrużenia oka łże pełnym głosem do kamery. oczywiście twoje wrażliwe, antyneoliberalne, lewicowe serce nie dostrzega w tym cynizmu, a jedynie walkę o godność ludzką - finansowaną niestety de facto przez ów znienawidzony sektor prywatny. bo budżetówka podatki płaci wyłącznie pro forma - z budżetu wychodzą, do budżetu wracają, bilans zerowy. a ja, jako sektor prywatny, informuję, że mam kurwa dosyć noszenia w zębach do urzędu skarbowego 40% zarobków na utrzymywanie tej szopki. ciekawe, kto was utrzyma, kiedy prywatni przesiębiorcy zwiną żagle.

podtrzymuję również opinię o poziomie twoich zapiewanych lamentów, w których beztrosko łączą się ze sobą geje, pielęgniarki, górnicy, lewica - i w ogóle wszyscy, którzy tylko nie są koalicją kaczystyczno-moherową. "pielęgniarki, które za grosze muszą wykonywac prace, o których władzom się nawet nie śniło, w dodatku za tak małe pieniądze, że szkoda słów". szkoda słów, w rzeczy samej. zastanawia mnie jedynie, czy NAPRAWDĘ nie rozumiesz zasad funkcjonowania budżetu i podstaw ekonomii, czy po prostu wolisz zawodzić płaczliwie li-tylko dla efektu retorycznego.

jah: moje "przecenianie się" ma bardzo konkretny i dający się wyrazić liczbowo z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku wymiar finansowy. a czy twoje poczucie wyższości może być wyrażone w skali bezwględnej?

L. Says:

--> C.
Jeżeli Grzegorz uprawia demagogię, to jak nazwiesz to, o czym Ty piszesz na swoim blogu i w powyższym komentarzu?

Cała budżetówka to dla Ciebie szopka, ciekawe czy gdyby wszystko sprywatyzowano, czy byłoby Cię niegdyś stać na studia, na prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Wątpię.

A jak już będziesz stąd wyjeżdżał, to pamiętaj żebyś przez przypadek nie wyjechał do Skandynawii, Austrii, Szwecji... tam to dopiero podatki Cię zjedzą!

Pozdrawiam i dziękuję, że dokładasz się do mojej marnej pensji...

L. Says:

Wróć!

Co za pomyłka! Przecież ja nie mam za co Ci dziękować. Hurrra!

Moja uniwersytecka pensja nie jest płacona z budżetu, tylko ze środków własnych wydziału, które to pochodzą z czesnego studentów studiów niestacjonarnych... (mam to szczęście, że mój wydział jest bogaty).

Nawet nie wiesz jak mi ulżyło!

Zatem tylko pozdrawiam :-)

jah Says:

->*c
Moje poczucie wyższości?? Z pewnością nie jest dla niego zagrożeniem, to co z kolei Ciebie doprowadza do szewskiej pasji - świadomość,że zależy się także od innych, że trzeba, jako członek jakiegokolwiek społeczeństwa, akceptować pewne wspólne minumum. Jeśli jest u mnie, jak twierdzisz jakieś poczucie wyższości, to daleko mi do pogardy, w której macki sam wpadasz...

*c Says:

l.: który wątpisz, porzuć swój lęk i obawy. jestem zupełnie spokojny o to, że byłoby mnie stać na studia - bo moi rodzice, chociaż materialnie sytuują się w niższej klasie średniej, zawsze stawiali wykształcenie dzieci na pierwszym miejscu. co do opieki zdrowotnej zaś - z wyliczeń wynika, że polisa ubezpieczeniowa równoważąca obecny pakiet "bezpłatnych" świadczeń kosztowałaby (czy nawet już kosztuje, gdyby ktoś chciał płacić dwa razy) o trzydzieści złotych mniej niż kwota obowiązkowej składki na zus. przemnóż sobie to przez liczbę osób pracujących w tym kraju i dwanaście, i zobacz jakie pieniądze toną bezpowrotnie na trasie pacjent - służba zdrowia. a jeżeli miałbym stąd wyjeżdżać to wyłącznie do usa. a, i zauważ: twój wydział może płacić ci pensję za czesne, a ci studencji niestacjonarnych, zgaduję, nie słaniają się z głodu na nogach. można? można.

jah: ja doskonale rozumiem, że jestem członkiem społeczności, ale "pewne wspólne minimum" związane z tą hydrą to 40% moich zarobków. które, dodajmy, w przeciwieństwie do budżetówki nie są gwarantowane i jako takie są zależne w skali makro wyłącznie od mojej wiedzy, sprawności działania, czasu jaki poświęcam na pracę, liczby telefonów, jakie muszę wykonać i liczby kilometrów, jakie muszę przejść, żeby podpisać umowy.




a wszyscy państwo, którzy sądzicie, że grupy niezadowolne z zarobków można uszczęśliwić niezauważalnie - może założycie jakieś stowarzyszenie i zorganizujecie zbiórkę na podwyżki - dla pielęgniarek, górników, nauczycieli itd.? ilu z was będzie umiało szlachetne oburzenie poprzeć czynem i miesiąc w miesiąc sięgać do własnej kieszeni?

L. Says:

-->C:
Nie musimy sięgać do własnej kieszeni, bo podobnie jak Ty uważam, że dostatecznie dużo oddaję co miesiąc do skarbu państwa, aby można było przeznaczyć przyzwoitą kwotę na funkcjonowanie służby zdrowia i zapłacić godziwe pensje pielęgniarkom, nauczycielom itp., zamiast wysyłać żołnierzy do Iraku, finansować jakieś pierdolone Euro 2012 (na zasadzie zastaw się a postaw się), dofinansowywać zakup mundurków szkolnych itp.

Jeśli Twoich rodziców byłoby stać na finansowanie Twoich studiów- rewelacja, tylko pozazdrościć, ale nie każdy miałby takie szczęście co Ty. Bo rozumiem, że na pobieranie stypendium, Twoja godność i wrodzona uczciwość by Ci nie pozwoliła. Co do Twoich wyliczeń odnośnie prywatyzacji służby zdrowia, skoro jest to takie proste i nawet tańsze, to dlaczego nikt jeszcze tego nie zrealizował? Hmm, pewnie dlatego, że jest to niezgodne z konstytucja, podobnie jak prywatyzacja szkolnictwa. Ale po co ja to piszę, Ty dalej czubka swojego nosa nie widzisz...

Może zbierz grupkę takich nadętych bufonów jak Ty i załóżcie swoje własne, prywatne państewko, skoro tak bardzo denerwuje Cię, że musisz żyć w społeczności i stosować się do reguł, które mają na celu dobro ogółu a nie jednego, egocentrycznego bubka, który jak małe dziecko tupie nogami i z kwaśną miną krzyczy, że mu się nie podoba, i że musi być tak jak ono chce.

Nie dziwię się pielęgniarkom w ogóle, że w taki sposób próbują walczyć o godziwą pensję, skoro "cywilizowane" wg. Ciebie sposoby zawiodły. Nie każda z nich ma możliwość pracy w prywatnej służbie zdrowia i nie każda ma dobrze sytuowanego faceta, dzięki któremu może to olać i pozwolić sobie na pracę charytatywną.

Ale chciałabym bardzo, żebyś kiedyś musiał pracować w szpitalu przez miesiąc za 700 zł, żebyś musiał sprzątać rzygi i myć obsranych po chemii i radioterapii ludzi, żebyś zmieniał im pampersy i obsraną pościel, żeby pluli w Ciebie kaszką...
Kto wie, może nawet napisałbyś o tym wiersz?

Puki co radzę zaopatrzyć się w relanium, bo mam nadzieję, że jeszcze nie raz doprowadzą Cię do takiej furii w tej śmierdzącej "stolycy"...
Obyś tylko nie potrzebował wtedy ich pomocy.

A jak już będziesz w Stanach, pozdrów ode mnie Miltona i Ronalda :-)

*c Says:

l.: całe rozumowanie opierasz na mocno wątpliwym założeniu, że reguły są ogólnie okej, ale realizacja pełna błędów i wypaczeń. niestety - jeżeli realizacja założeń konsekwentnie prowadzi do porażek, to znaczy, że teoria jest niepraktyczna. dopóki transakcja nie jest realizowana z ręki do ręki - dopóty nie ty decydujesz czy twoje pieniądze trafiają do kieszeni opiekującej się tobą pielęgniarki czy na euro2012. to jest nieusuwalna wada systemu silnych finansów publicznych; drugą jest to, że na pielęgniarki albo euro2012 trafia połowa twoich pieniędzy. drugą zabierają instytucje pośredniczące.

i zapewniam cię, że nie zrozumiesz o czym mówię, dopóki "pensja brutto" będzie dla ciebie jedynie zapisem na jakimś papierze, który widziałaś przy podpisywaniu umowy. zrozumiałabyś w czym rzecz, gdybyś dostawała dziesiątego przelew, powiedzmy, na 6000 PLN, a dwudziestego musiała na konto skarbówki własnoręcznie przelać 1320 PLN podatku vat i ponad 300 PLN zaliczki na podatek dochodowy, następnie na konto zakładu ubezpieczeń społecznych 285 PLN obowiązkowych składek, a następnie jeszcze 150 PLN do biura rachunkowego. i gdybyś miała przy tym świadomość, że jeżeli piętnastego musiałaś natychmiast kupić sprzęt za 5000 PLN - to urząd skarbowy nie będzie pytał, czy masz z czego zapłacić, tylko ochoczo nałoży kilkutysięczną grzywnę za przekroczenie terminu. a jeżeli będziesz zmuszona dokonać banalnej zmiany w jakimś papierze, którego jedyną rolą jest żółknięcie w archiwum urzędowym - to za zmianę dwóch wyrazów będziesz musiała uiścić opłatę w wysokości 50 PLN i nie będzie litości. do tego momentu opresyjność tego socjalnego monstrum będzie dla ciebie zjawiskiem papierowym i niepojętym, a pouczanie na temat obowiązków względem społeczeństwa będzie ci przychodzić równie bezboleśnie jak obecnie.

i tylko, proszę cię, nie opowiadaj mi o szlachetnym poświęceniu pracowników służby zdrowia, wycierających itd. - bo moja babcia umierała na raka wystarczająco niedawno, żebym pamiętał ile trzeba było wepchnąć w ordynatora, chirurga i dwie ekipy pielęgniarskie, żeby zapewnić jej w miarę godziwe warunki zejścia. bez dodatkowych opłat zajmowali się nią uważnie tylko w dwóch miejscach - w gabinecie prywatnego lekarza i w hospicjum, w którym wolontariusze pracują za darmo. czas zejść na ziemię.

L. Says:

Czas zejść na ziemię, może i tak, choć widząc Twoją frustrację, może lepiej zostanę w chmurach...

Moje założenia może i są błędne, nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, nie mam w tym żadnego doświadczenia, żeby upierać się przy słuszności moich racji i osadząć przez ich pryzmat tych, którzy myślą inaczej i wyzywać ich od chujów i demagogów i wkurwiać się, że zachodzą mi drogę.

Nie da się zorganizować finansów publicznych, tak żeby wszystcy byli zadowoleni. Mnie osobiście bardziej przypadły do gustu skandynawskie czy też szwajcarskie modele finansów publicznych, ogromną część oddaje się wprawdzie państwu, ale świadczenia publiczne są na wysokim poziomie i całe społeczeńtwo żyje godnie. Bardzo bym chciała, aby w przyszłości Polska czerpała wzorce raczej z takich krajów a nie była ślepo zapatrzona w pewnien kraj za oceanem, który zresztą coraz częściej uświadamia sobie niedoskonałość neoliberalnej gospodarki. Wolę kontrolę Państwa nad przepływem kapitału, od swobodnego przepływu kapitału. Także w tej kwestii raczej się nie dogadamy. Nie ma chyba argumentów, którymi mgółbyś mnie przekonać do swojej libertariańskiej wizji świata, coraz bardziej popularyzowanej przez wielu lanserów.

Co do płacenia podatku i składek, to masz rację, nie odczuwam pewnie tego aż tak dotkliwie jak Ty. Po pierwsze dlatego, że moje podatki są rzędu 20%, a co za tym idzie, moja pensja jest dużo niższa od Twojej, więc mam mniej i oddaję mniej. Po drugie, tak jak piszesz, mój dochód brutto jest tylko na papierze i na szczeście, nie dostaje tych pieniędzy "do rąk" i nie muszę osobiście ich oddawać. Cieszę się, że odbywa się to w taki sposób, bo oszczędza mi to wielu frustracji, których niestety nie jesteś pozbawiony Ty i szczerze Ci z tego powodu współczuję.

Z Twoimi doswiadczeniami szpitalnymi nie będę dyskutować, bo doskonale wiem, że tak jest. Oburzajace, że takie rzeczy się dzieją, ale jest też druga strona medalu- póki ludzie będą dawać, lekarze będą brać. Jest to też pewna mocno zakorzeniona prawidłowość z poprzedniego ustroju. Nie wiem czy podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek coś by zmieniły, mam nadzieje, że tak.

Ciągle nie rozumiem jednak Twojego oburzenia strajkami pielegniarek. Aż tak bardzo wkurzyło Cię, że spóźniłeś się przez nie 5 min. do pracy? Czy też uważasz, że 700 zł. dla pielęgniarki i 1500 dla lekarza, przy tak odpowiedzialnym zawodzie, to wystarczający zarobek?
W czym Ty jesteś lepszy, że po kilku latach studiów, zarabiasz znacznie więcej niż lekarz z 20-letnim stażem? Masz bardziej odpowiedzialną pracę? Przecież i tak oddajesz co miesiąc taką samą kwotę i nie masz wpływu na to, co się z nią stanie. Zrobi Ci jakąś różnicę jeśli da sie im podwyżki? No chyba, że boli Cię fakt, że darmozjady, które powinny pracować charytatywnie, znowu coś dostaną za nic...

Na koniec, życzę Ci udanego urlopu i tego, abyś cieszył się i korzystał z, mimo wszystko, dużych zarobków, bo szkoda życia na nerwy, frustracje i walkę z wiatrakami.

*c Says:

l: chciałbym cię dobrze zrozumieć - mówimy o tej skandynawii, w której przez kilka wieków złodziejom obcinano ręce, dzięki czemu zjawisko kradzieży zostało usunięte ze słownika zachowań społecznych? tak, owszem, jestem w stanie uwierzyć, że po podobnych zabiegach socjalizm może się utrzymać nawet w polsce. tylko obawiam się, że przyzwolenie społeczne na obcinanie rąk może być nikłe, a z (na oko sądząc) dwudziestoma milionami jednorękich daleko nie zajedziemy w najbliższym czasie. (na marginesie: jako wzór gospodarki socjalistycznej przywołuje się często norwegię - przemilczając wszakże ten detal, że norwegia stoi gazem ziemnym; idąc dalej tym tropem za wzorowe rozwiązanie problemów opieki socjalnej możnaby uznać model z księstwa brunei). nas na to po prostu nie stać. my mamy do odrobienia pięćdziesiąt lat ryczącego socjalu i długi edwarda. a babcia mnie uczyła, że najpierw się długi oddaje, a dopiero potem kupuje kolorowy telewizor.

i rozdzielmy może sprawę lekarzy od sprawy pielęgniarek - bo z tego co wiem de facto obie grupy walczą o coś zupełnie innego. lekarze chcą pieniędzy i prywatyzacji służby zdrowia - pielęgniarki zaś: żeby wszystko było jak jest, tylko pensje wyższe.

oczywiście, że 700 złotych dla pielęgniarki czy rehabilitantki to - jak pisałem u siebie - skandal. sęk w tym, że przy zachowaniu własnościowego status quo jedynym sposobem na wydobycie pieniędzy dla pielęgniarek bez rozwalania budżetu jest zwiększenie podatków. i w tym, że absolutnie niedopuszczalne jest, żeby w państwie prawa jakakolwiek grupa zawodowa, choćby najbardziej słusznie, dokonywała publicznych aktów bezprawia celem intensyfikacji medialnego efektu towarzyszącego eksplikacji postulatów. to jest gwałt na jednostkach dokonany przez bandę: jeżeli ja jutro przypnę się do torów na centralnym, żądając większej liczby zamówień i/lub obniżenia podatków - to albo rozjedzie mnie pospieszny do kaliningradu, albo odwiozą w kaftanie do tworek, albo postawią przed sądem za spowodowanie zagrożenia w ruchu komunikacyjnym. górnicy czy pielęgniarki mogą zaś bezkarnie blokować ulice i urzędy państwowe. jak to pogodzić z konstytucyjnym zapisem o równości wobec prawa? a jestem akurat zwolennikiem modelu, w którym pula zapisów prawnych jest ograniczona - ale ich realizacja egzekwowana bezwzględnie i przy użyciu wszystkich środków. myślisz, że górnicy mieliby odwagę rzucać śrubami w okna i tłuc policję trzonkami od kilofów, gdyby wiedzieli, że w razie napaści na policjanta zostanie użyta broń ostra? nie. oni wiedzą, że w tym kraju policji można wpierdolić bezkarnie, o ile robi się to w imię ważnego interesu społecznego. nigdy nie zaakceptuję takiej sytuacji.