Szukaj na tym blogu

2

twenty six years and my life is still...

czwartek, stycznia 25, 2007

Podobno urodziny ma każda świnia. Ale w dzisiejszych czasach każda okazja jest warta świętowania. Przecież "chodzi o to, żeby było miło" jak śpiewał niegdyś Bolec. W pogoni za miłymi rzeczami można jednak stracić wszystkie, które dzisiaj za miłe uważane nie są i można odbierać życie jednostronnie, za wartościowe uznając tylko to, co jest za takie uznane przez innych. Zatem przyjmuję informacje o przeżyciu kolejnego obrotu planety z pokorą i odrobiną refleksji. A tłem dla skupienia mózgownicy niech będzie popowy hicior 4 non blondes (swoją drogą ciekawa nazwa, czyżby próba odcięcia od zbytniego "zintelektualizowania" blondynek, a może śmiech z tych, którzy stereotypy blondynek (i inne podobne) podtrzymują?).

Kilka dni temu kupiłem "Obywatelskie nieposłuszeństwo" Thoreau. I w związku z chwilą oczekiwania na nowego członka rodziny (rozczaruję Was- chodzi o kota), przysiadłem niedaleko księgarni i pochłonąłem momentalnie ten krótki, ale znaczący esej. Teraz zamierzam zabrać się za Martina Lutera Kinga i Gandhiego (no może w odwrotnej kolejności). Poza tym siedzę nad "Wirtualnym placem zabaw" Filiciaka, "Capitalists & Conquerors. A Critical Pedagogy against Empire" McLarena i odświeżam kilka książek Baumana, polewając to sosem Stanisława Lema i "trzema Lessigami" na raz (przy okazji wielkie dzięki dla Przemka Białokozowicza, który nie znając mnie, zaufał i wypożyczył przez pocztę "The future of ideas", obiecał również przywieźć z UK "Wikinomics". Jak widać, resztki zaufania w naszym społeczeństwie jeszcze się tlą, choć dobrej opinii nie mamy). Oczywiście Cesarz Kapuściński czeka w kolejce [i], świeć Panie nad Jego duszą (choć oczywiście w Pana ani w duszę nie wierzę).

Chciałem Wam z "Roszkoszy postmodernizmu" Lema wybór cytatów zrobić, ale te pięć stron wyśmiania ponowoczesności trzeba przeczytać w całości (bezndziejny rym mi "się zrobił się"). A znajdziecie w "Dylematach", Wydawnictwo Literackie 2003. No dobra, żeby było postmodernistycznie, kilka ostatnich zdań:

"Łatwiej dokopać się milionerstwa, niż dopisać: pisać w ogóle nie warto. Teraz zwłaszcza świadomość napisanego i po bibliotekach zalegającego potopu książkowo- papierowego musi do zwyczajnej przytomności przywołać. Jedyną etycznie słuszną rzeczą, czynem, dobrym uczynkiem pisarza jest powsiciągnąć wenę, zahamować, czyli przestać cokolwiek pisać. Ani się zbędnie wymądrzać, ani broń Boże fabularyzować zawile, kunsztownie. Narrację ciąć na plasterki i z nich wyższy, nowoczesny bełkot skleić. Nie i nie. Niech Bóg broni, a najpierw publiczność, chociaż ta sama obroni się, bzdury wyłącznie czytając. Nie wolno nikomu zabraniać ani o doktorach i pielęgniarkach, ani o Ogrodach (szlag jej nie trafi) Miłości, ani o kuchni paleowietnamskiej (noga w sosie bernaise, mniejsza o to, czyja), ani o miliarderach, o gwałtach, o wszystkim, łącznie z cudnie przybraną i kwieciem oplecioną dupą Maryni. To tak. Zasłonić, ale dać do zrozumienia. Krótko, z ilustracjami albo lepiej na kasiecie, milcząc. Jęki orgazmów na płycie. Fe, choć CD, to już porno. Nie trzeba nam, najwyżej RTL plus dla panów, męski magazyn w sobotę, ale ja wolę o tej porze spać. DOBRANOC!" (1992).

Jah- bibliografia będzie niebawem. Niestety (a może "stety"), ale bunt przeciwko dzisiejszemu pośpiechowi objawia się u mnie wyznawaniem zasady z pewnej wyspy, której mieszkańcy zwykli mówić "na ... każdy czas jest dobry".

Na koniec wybór z tekstu czterech nieblondynek:

25 years and my life is still
I'm trying to get up that
great big hill of hope
For a destination
(...)
And I try, oh my
God do I try
I try all the time in this institution
And I pray, oh my God do I pray
I pray every single day
for a revolution

Tag:
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.

2 Responses to "twenty six years and my life is still..."

evita_duarte Says:

Zycze stu lat, choc w sumie nie bardzo wiem co zyczyc osobie, ktorej nie znam, wiec moze pozycze tego czego sam bys chcial.
PS. Doczytalam sie, ze jestes z Bytowa. Spedzilam tam kiedys jeden z najlepszych miesiecy jako nastolatka.

GDS Says:

Dzięki wielkie za życzenia.

Pozdrawiam