Szukaj na tym blogu

4

O grzechach współpracy

niedziela, kwietnia 15, 2007

Profesor Tomasz Szkudlarek napisał kilka dni temu tekst "My ze złego czasu" (wersja pdf, wersja w google docs). Jak napisała jedna z pierwszych adresatek maila, do którego załączono tekst, "Żiżek by tego lepiej nie napisał". I bazując na opinii Koleżanki, aż żal, że tekst ukaże się w "Gazecie Uniwersyteckiej", a nie np. w "Polityce". Ale taki wybór autora. Na szczęście dzięki sieci możecie go przeczytać jeszcze przed drukiem. Profesor wyraził zgodę na publikację na licencji CC- uznanie autorstwa- użycie niekomercyjne- bez utworów zależnych.

Zastanawiające jest, że dzisiaj słowo "współpraca" jest wytarte gorzej niż wczorajszy toaletowy papier i zamiast z nowymi możliwościami np. sieci internetowej, kojarzy się z ciemnymi wiekami PRL. Ale czy możecie być pewni, że nie współpracowaliście? Co to znaczy być współpracownikiem, albo tzw. TW? Urodzeni przed 1972 rokiem niech nie mają złudzeń, że mogą być pewni swojej niewinności. Proces się toczy i jak dowodzi historia Józefa K. nie jest ważne o co, a skończyć się może tylko źle. Natchniony zamieszczonymi w tekście Profesora cytatami z "Procesu", przypomnę Wam jeden, który zanotowałem sobie jeszcze w liceum i przez trzy lata wisiał nad moim biurkiem, tuż obok okładki "evil empire" Rage Against the Machine, a raczej jej wewnętrznej strony, ze zdjęciami książek dla urodzonych buntowników, do których teraz powoli docieram:

"wyrok ostateczny w niektórych przypadkach przychodzi znienacka, z dowolnych ust, o dowolnym czasie".

Ciekaw jestem, czy za jakiś czas nie będziemy musieli udowadniać, że nie korzystaliśmy z tzw, pirackich kopii utworów i nasze tłumaczenia na nic się zdadzą, bo trudno będzie ostatecznie rozstrzygnąć, co rzeczywiście można kopiować w ramach np. dozwolonego użytku, a czego nie. Tak, to temat z innej beczki, ale ciemna rzeczywistość skłania ku snuciu ciemnych wizji...

O tekście więcej i jaśniej pisze Gen Disobey w artykule "Asystenci śmierci lustrowanych" w KN Na Styku (Gen, dorzuć licencję w goglach ;) )

ps obrazek dodany z sentymentu do okładki, ach te czasy punkowej energii i wywrzeszczania stosunku do systemowych ograniczeń...

Tag:
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

4 Responses to "O grzechach współpracy"

*c Says:

ale liceum już się skończyło i czas zdjąć ze ściany plakaty i otworzyć okno - co powinno skutecznie rozjaśnić "ciemną rzeczywistość", a przy okazji pozbyć się zaduchu.

i - jeszcze przed lekturą szkudlarka - nie mogę nie zauważyć, że "żiżek by tego lepiej nie napisał" to ryzykowny komplement.

*c Says:

errata: (...) pozwolić na pozbycie się (...)

GDS Says:

*c- plakaty ze ścian zdjąłem wiele lat temu (przynajmniej w mojej skali czasu), a wspomnienia nie są niczym złym, zwłaszcza gdy się patrzy z dużego dystansu na przeszłośc. Ciemnośc rzeczywistości nie wynika z zaciemnienia plakatami (chyba że bilbordy tak właśnie potraktujemy).

Komplement nie mój, ale przereklamowanie Żiżka nie świadczy jeszcze o jego boskości. Są inni, bardziej skromni i z mniejszym parciem na media.

Gen Disobey Says:

WSPÓŁPRACA to moje ulubione słowo (kooperacja, koordynacja, kolaboracja).
Drugim jest KONSENSUS (zwłaszcza podejmowanie grupowych decyzji na zasadzie konsensusu).

Polityka odbiera mi te słowa: za współpracę można stracić pracę, a m.in. Zizek wali w konsensus jak w bęben (hihihih, dzisiaj wszędzie o bębnie piszę).

CC dodałem, zastanawiam się tylko czy publikowany dok w guglu nie ma domyślnej jakiejś licencji...